Finansowe oblicze Superligi. Kluby już dziś zyskują na wzroście akcji giełdowych

Copyright Free - Stock Free images. Public Domain image dedication. CC0 1.0 Universal Licence - http://creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

Kibice, eksperci, a nawet piłkarze mogą krytykować pomysł powstania nowego formatu, jakim jest Superliga, ale… we wszystkim chodzi o pieniądze, a jak chodzi o pieniądze, to może być trudno to zatrzymać. Pierwsze symptomy już są widoczne. Akcje giełdowe Manchesteru United czy Juventusu po niedzielnym ogłoszeniu stworzenia rozgrywek mocno poszybowały w górę.

Coraz więcej wiadomo

Wiemy już dość sporo po niedzielnej rewelacji. W skład drużyn, które stworzą Superligę mają wejść takie kluby jak AC Milan, Juventus, Inter, Atletico Madryt, Real Madryt, FC Barcelona, Liverpool, Manchester City, Manchester United, Arsenal FC, Chelsea FC i Tottenham Hotspur. Start ma nastąpić tak szybko, jak to tylko możliwe, a w jej skład mają wejść jeszcze trzy kluby. To rewelacje, które są już potwierdzone, inne będą jeszcze spływać w kolejnych dniach i tygodniach.

Prawda jest taka, że zdecydowana większość piłkarskiego środowiska w mniej lub bardziej dyplomatycznych słowach krytykuje ten twór na którym ucierpią słabsze federacje piłkarskie i ich drużyny klubowe, ale to nie wszystko. Nawet byli piłkarze czy eksperci z Włoch, Anglii, czy Hiszpanii nie zostawiają suchej nitki na tym pomyśle. Problem w tym, że we wszystkim chodzi o pieniądze, a gdy ten temat wchodzi na tapetę, właściwie ciężko jest go zatrzymać. Pierwsze oznaki wzrostu już widać… na giełdzie.

Wzrosty wartości akcji

W poniedziałek kurs akcji Juventusu (JUVE. MI) wzrósł o prawie 19% po niedzielnym komunikacie w sprawie Superligi. Nie inaczej było z akcjami Manchesteru United (MANU.N), których wzrost wartości był trochę mniejszy, ale 9% to i tak niezły wynik. Mowa o notowaniach z nowojorskiej giełdy, która doskonale pokazuje trendy finansowego świata, a te mówią bardzo wiele – największe kluby zyskają na Superlidze.

Zobacz także:  Superliga: O co w tym wszystkim chodzi?

Superliga, finansowana m.in. przez amerykański bank JP Morgan zwiastuje perspektywę większych i bardziej stabilnych źródeł dochodów dla właścicieli klubu, którzy już dziś są miliarderami, a teraz tylko będą mogli mnożyć swoje dochody. Skoro do Superligi się wejdzie jako założyciel, to nie będzie można z niej spaść, ma ona formułę zamkniętą dla 15 klubów. Tymczasem, gdyby patrzeć na ten sezon – Tottenham, czy Arsenal, czyli potencjalni założyciele Superligi nie są pewni miejsc w europejskich pucharach, a to byłoby poważną dziurą w budżecie. Dla takich niestabilnych piłkarsko klubów Superliga to wyjście idealne.

Prognozy mówią wiele

Analitycy Intesa Sanpaolo szacują, że prawa telewizyjne do rozgrywek mogą być warte nawet więcej, niż 2,4 miliarda euro, które Liga Mistrzów zarabiała rocznie w latach 2018-2021. Haczyk tkwi w tym, że ta suma musiała być podzielona na bardzo wiele klubów na różnych szczeblach rywalizacji, podczas gdy w Superlidze obejmie ledwie… 20 klubów. To tylko część dochodów, bo sfera biletowa, sponsoring i merchandising też mocno na tym skorzystają.

W tym całym zamieszaniu chodzi też o kryzys związany z koronawirusem. Przez niego trochę zmalały wpływy z praw telewizyjnych – m.in. w ostatnim sezonie, a powstanie Superligi to okazja do nadrobienia tych strat. Z drugiej strony, zobaczymy jaka będzie reakcja nadawców telewizyjnych na tę rewolucję, bo nadawca BT, mający prawa do pokazywania m.in. meczów Ligi Mistrzów i Premier League potępił pomysł. Nie wiadomo jeszcze, jak zareagują na to inne spółki giełdowe z tego sektora – m.in. francuskie Vivendi, hiszpańska Telefonica czy amerykańskie Amazon i Comcast. Nieoficjalnie mówi się, że dużą kasę za prawa telewizyjne jest w stanie wyłożyć popularna platforma DAZN, obecnie specjalizująca się w pokazywaniu boksu zawodowego.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1685 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.