F1: Verstappen chłodno o odejściu Gasly`ego. Entuzjazm Albona!

Foto: Flickr

Max Verstappen nie kryje charakterystycznego twardego podejścia po wczorajszym zwolnieniu Pierre`a Gasly`ego z zespołu Red Bulla. Ostatecznie twierdzi, że chce dla drużyny jak najlepiej, bez względu na to kto jest drugim kierowcą.

Pomimo tego, że Horner i Marko jeszcze podczas Grand Prix Węgier zapowiadali, że nie będzie zmian z zespole, Pierre Gasly został zwolniony z ekipy Red Bulla. Na jego miejsce przychodzi Alex Albon z Toro Rosso.

Jednym z powodów wczorajszej decyzji był brak zdolności Gasly`ego do dopasowania się do założeń zespołu. Verstappen dysponował nieporównywalną wydajnością, choć jeździli tym samym modelem bolidu.

– Oczywiście szkoda dla Pierre’a, ale osobiście nie dbam zbytnio o to, kim jest mój kolega z drużyny. Chodzi o to, że jeśli osiągamy lepsze wyniki drugim samochodem, to tym samym zdobywamy więcej punktów dla zespołu – powiedział Verstappen dla holenderskiego Telegraaf.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy sytuacja Gasly`ego nie była stabilna. Spekulowano, że następcą Francuza zostanie Danił Kvyat, ale ostatecznie szefostwo Red Bulla zdecydowało się na Albona. Tajski kierowca postanowił na Instagramie podziękować swojemu nowemu zespołowi za danie ogromnej szansy, jaką są występy w teamie Red Bulla.

– To surrealistyczne, że dostałem tak ogromną szansę! Nie mogę wystarczająco podziękować za wiarę we mnie i umożliwienie mi tego. To skok na głęboką wodę, ale mam na sobie szorty do pływania! Dzięki wszystkim facetom z Toro Rosso, a zwłaszcza Franzowi Tostowi za ogromną lekcję w F1 i niekończące się wsparcie przez cały mój pierwszy rok! Teraz skupię się na pierwszym wyścigu z zespołem w Spa – napisał Albon.

Paweł Gębusiak
O Paweł Gębusiak 742 artykuły
Absolwent UWM w Olsztynie na kierunku Ekonomia, Uniwersytetu w Białymstoku na kierunku Polityka Społeczna oraz Politechniki Białostockiej na kierunku Informatyka. Mistrz Polski WPF 2018 w kulturystyce w kategorii Bodybuilding Disabled. Sportowiec z krwi i kości, pasjonat.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*