Euro z 32 reprezentacjami? Totalny absurd czy przemyślany krok?

Foto: Wikimedia Commons

Euro 2020 to już historia. Piękny turniej zaserwowały nam 24 najlepsze zespoły reprezentacyjne Starego Kontynentu. Z tym wiąże się kontrowersyjna informacja z niedzieli. W dniu finału Associated Press poinformowało, że UEFA – z Aleksandrem Ceferinem na czele – zastanawia się nad rozszerzeniem liczby uczestników do 32 drużyn.

Nadmierna przesada czy racjonalna decyzja?

Gdy UEFA od Euro 2016 wprowadziła format z 24 drużynami, zamiast 16 wzbudziło to różne reakcje. Jedni byli zadowoleni, że będzie można zobaczyć w akcji trochę mniej utytułowane zespoły ze Starego Kontynentu, szczególnie, że poziom reprezentacyjnej piłki dość zauważalnie się w tej części świata podnosi, z drugiej strony niektórzy narzekali, że na Euro znajdą się zespoły, które nie do końca zasługują na miejsce w tej elicie. Na Euro 2016 za jedną z takich drużyn można było uważać Albanię, teraz Macedonię Północną. Jak się okazuje, UEFA idzie dalej i obecny format może się tylko utrzymać przez trzy edycje turnieju.

Na niemieckich boiskach w 2024 roku na pewno turniej odbędzie się w starym systemie. 24 drużyny zostaną podzielone na 6 grup po 4. Z każdej wyjdą dwie najlepsze z pierwszych dwóch miejsc oraz cztery z najlepszym bilansem z miejsca 3. Cztery lata później może być jednak zupełnie inaczej. Zachęcona sukcesem i znakomitym poziomem Euro 2020 UEFA zastanawia się nad tym, by od 2026 roku na Euro wystąpiły 32 drużyny. Jako, że w federacji jest zrzeszonych 55 krajów, w Mistrzostwach Europy wzięłaby udział ponad połowa uprawnionych do tego reprezentacji. Wydaje się to być istnym szaleństwem.

Więcej pytań, niż odpowiedzi

Do końca 2023 roku ma zapaść decyzja o tym, gdzie odbędzie się Euro za siedem lat. Ludzie zaangażowani w ten proces i związani z UEFA podali dla Associated Press informację o możliwości poszerzenia składu Euro, ale wypowiadali się pod warunkiem zachowania anonimowości, ponieważ rzekomo nie byli upoważnieni do prywatnych rozmów na te tematy. Z drugiej jednak strony, nic nie dzieje się przypadkiem i być może ta informacja miała trafić do opinii publicznej w określonym czasie.

Proces kwalifikacji 32 drużyn wiązałby się też jednak z koniecznością zmiany formuły eliminacji. Zazwyczaj odbywały się one w 5 grupach z 5 reprezentacjami oraz 5 grupach z 6 reprezentacjami. Gdyby utrzymywać taką formułę kwalifikacji, trudno byłoby określić jasne i sprawiedliwe kryteria awansu. Druga rzecz jest taka, że eliminacje dla czołowych drużyn kontynentu, jak np. Włochy, Anglia, Hiszpania, Niemcy, czy Portugalia byłyby po prostu formalnością i nieznaczną igraszką. Nawet wysyłając rezerwowe kadry, uzyskałyby one pewny awans, a to zmniejszyłoby w bardzo znaczący sposób znaczenie kwalifikacji.

Zobacz także:  Zespoły na medal? Siatkówka i koszykówka 3×3 mogą być szczęśliwe na igrzyskach

Opcji może być kilka

Z drugiej strony, nie ma takiej tragedii, bo UEFA ma możliwości, by kwalifikacje uczynić bardziej atrakcyjnymi. Pierwsza opcja zawiera się w zorganizowaniu prekwalifikacji, które wykluczyłyby z zasadniczej fazy słabsze drużyny – podobnie, jak dzieje się to w Azji czy Ameryce. Druga opcja opierałaby się na rozwiązaniu znanym z Ligi Narodów, gdzie drużyny – według zbliżonego potencjału oraz wyników – zostały podzielone na dywizje i to w ich ramach grają o awanse lub miejsca w turniejach finałowych. Na tej podstawie można by było stworzyć równie atrakcyjny format kwalifikacji Euro.

Nie oszukujmy się – w całym zamieszaniu chodzi jednak o dwie oczywiste rzeczy: władzę i politykę. W pierwszej kwestii, gdy daje się mniejszym państwom możliwość uczestnictwa w dużym turnieju, można przypuszczać, że będą one bardziej przychylne władzom UEFA, niż wtedy gdyby taka sytuacja nie zaistniała i podczas najważniejszych głosowań, nie będzie szans, by na stanowiska wszedł ktoś z inną wizją. Jeśli chodzi o pieniądze, im więcej drużyn na takim turnieju, tym więcej „rynków zbytu” i wpływów do kasy organizacji. My możemy się zastanawiać, jak aspekt 32 drużyn na Euro wpłynąłby na emocje? Czy przykładowy mecz Kosowa z Bułgarią podczas Mistrzostw Europy miałby sens? To sprawa wielowątkowa, trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Skoro na tym Euro mogliśmy widzieć i zajmować się sprawą meczu Austrii z Macedonią Północną, to nawet takie mecze przyjmiemy z ochotą. Szczególnie, że jak pokazało Euro 2020, duży turniej wiąże się swoimi prawami i niemal zawsze jest dobrze odbierany przez ludzi. Wśród potencjalnych kandydatów do przejęcia Euro 2028 wymienia się Włochów, Turcję oraz Rosję. Nic jednak nie zostało na razie potwierdzone.

O Radosław Kępys 1801 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.