Ekstraklasa: prestiżowe derby dla „Białej Gwiazdy”, świetny mecz Lecha

Foto: Pixnio

Derby Krakowa były największym wydarzeniem 25. kolejki piłkarskiej PKO BP Ekstraklasy. Rozpędzona Wisła Kraków nie dała szans Cracovii, wygrywając 2:0. Świetną grę w meczu z Górnikiem Zabrze pokazał Lech Poznań.

Lech Poznań – Górnik Zabrze 4:1 (1:1)

Świetny mecz Lecha, który pokazał, że jeżeli przez najbliższe tygodnie będzie w formie, może zagrozić każdemu zespołowi w tej lidze. Wynik wtorkowego spotkania błyskawicznym golem otworzył Dani Ramirez, który dobił odbity przez bramkarza strzał Volodymyra Kostevycha. Po golu mecz nabrał rumieńców i tempa – jedni i drudzy atakowali, a jeszcze przed przerwą wyrównali goście – konkretnie Piotr Krawczyk, który znalazł się w polu karnym i wykorzystał słabe wybicie Mickey van der Harta. Na właściwe tory Lech wrócił jednak w drugiej części gry i spokojnie wywalczył zwycięstwo. Szybko po wznowieniu gry gola zaaplikował Kamil Jóźwiak, a w końcówce dwie bardzo dogodne okazje wykorzystał Christian Gytkjaer i było po meczu. Lech dołącza do grupy pościgowej i będzie robił wszystko, by dobić do uciekającej Legii Warszawa.

Bramki:

3’ Dani Ramirez, 54’ Kamil Jóźwiak, 80’ 86’ Christian Gytkjaer – 35’ Piotr Krawczyk

Żółte kartki:

72’ Djordje Crnomarković – 73’ Erik Jirka

Lech: Mickey van der Hart – Bohdan Butko, Lubomir Satka, Djordje Crnomarković, Volodymyr Kostevych – Jakub Kamiński (66’ Jakub Moder), Karlo Muhar, Pedro Tiba, Kamil Jóźwiak (87’ Filip Marchwiński) – Dani Ramirez (81’ Juliusz Letniowski), Christian Gytkjaer

Górnik: Martin Chudy – Dariusz Pawłowski, Przemysław Wiśniewski, Paweł Bochniewicz, Erik Janża – Erik Jirka (81’ Michał Rostkowski), Roman Prochazka, Alassana Manneh, Jesus Jimenez – Łukasz Wolsztyński (58’ David Kopacz), Piotr Krawczyk (57’ Igor Angulo)

Wisła Płock – Raków Częstochowa 0:2 (0:1)

Kolejny dobry mecz gości i drugie zwycięstwo z rzędu, które na chwilę dało częstochowianom miejsce w czołowej ósemce. Wynik został otwarty po dziesięciu minutach , gdy po krótkim dograniu w pole karne Frana Tudora samobójczego gola zdobył Damian Michalski. Goście mogli do przerwy prowadzić 2:0, ale drugie trafienie gości uznane już nie zostało. Co się odwlecze, to nie uciecze. Minął niespełna kwadrans drugiej połowy, gdy dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola bardzo ładnym strzałem zamienił Tomas Petrasek. Częstochowianie kończyli mecz w osłabieniu za drugą żółtą kartkę dla Igora Sapały, ale niewiele to zmieniło. Bezbarwna Wisła Płock nadal bez wygranej w 2020 roku.

Bramki:

9’ Damian Michalski (samobójczy), 60’ Tomas Petrasek

Żółte kartki:

16’ Jakub Rzeźniczak, 38’ Angel Garcia, 86’ Suad Sahiti – 53’ 79’ Igor Sapała (czerwona)

Wisła: Thomas Dahne – Damian Michalski, Jakub Rzeźniczak, Alan Uryga, Angel Garcia – Dominik Furman, Torgil Gjertsen, Mateusz Szwoch, Damian Rasak (61’ Hubert Adamczyk), Giorgi Merebashvili (61’ Suad Sahiti)  – Cilian Sheridan (77’ Grzegorz Kuświk)

Raków: Jakub Szumski – Daniel Mikołajewski, Tomas Petrasek, Jarosław Jach – Fran Tudor, Petr Schwarz, Igor Sapała, Daniel Bartl (88’ Kamil Piątkowski) – Marko Poletanović (58’ Felicio Brown Forbes), Miłosz Szczepański (86’ Ruslan Babenko), Sebastian Musiolik

Cracovia – Wisła Kraków 0:2 (0:0)

Terminarz zweryfikował mocarstwowe plany Cracovii. Najpierw porażka z Piastem, potem z Legią, a teraz w najbardziej prestiżowym dla krakowskich drużyn meczu sezonu z będącą w gazie Wisłą Kraków. Goście wtorkowego meczu rozstrzygnęli spotkanie dzięki dwóm bramkom, które wpadły w drugiej połowie. Po pierwszej bardzo ostrej, ale dość dynamicznej połowie, początkiem drugiej „Biała Gwiazda” wyszła na prowadzenie po golu z rzutu karnego Jakuba Błaszczykowskiego, który w tym sezonie „z wapna” raczej nie zawodzi. Po tym golu Cracovia przycisnęła, ale to rywale zadali decydujący cios, gdy w doliczonym czasie gry dośrodkowanie z rzutu wolnego strzałem głową wykorzystał Hebert. Goście nadal w gazie, a zwycięstwo w tak prestiżowym meczu może jeszcze mocniej dodać skrzydeł!

Bramki:

55’ Jakub Błaszczykowski (rzut karny), 90+3’ Hebert

Żółte kartki:

19’ Michal Siplak, 34’ Pelle van Amersfoort, 48’ Ivan Fiolić, 53’ David Jablonsky, 64’ Janusz Gol, 90+8’ Sergiu Hanca – 33’ Vullnet Basha, 77’ Gieorgij Żukow, 85’ Maciej Sadlok

Cracovia: Michal Pesković – Cornel Rapa (86’ Thiago), Michał Helik, David Jablonsky, Michal Siplak (62’ Mateusz Wdowiak) – Janusz Gol, Ivan Fiolić, Sylwester Lusiusz (54’ Kamil Pestka), Pelle van Amersfoort, Sergiu Hanca – Rafael Lopes

Wisła: Michał Buchalik – David Niepsuj (55’ Hebert), Lukas Klemenz, Rafał Janicki, Maciej Sadlok – Vullnet Basha, Gieorgij Żukow, Jakub Błaszczykowski, Vukan Savicević (89’ Marcin Wasilewski), Kamil Wojtkowski – Lubomir Tupta (90+2’ Michał Mak)

Pogoń Szczecin – Jagiellonia Białystok 1:2 (0:1)

Jagiellonia wreszcie się przełamała i pogrążyła w jeszcze większym kryzysie „Portowców”, którzy u siebie liczyli na zwycięstwo. Już w pierwszej połowie gospodarze przeważali, ale los spłatał im złośliwego figla, bo to słaba Jagiellonia jako pierwsza zdobyła gola. Indywidualna akcja w polu karnym Macieja Makuszewskiego zakończyła się pierwszym celnym strzałem gości w tym meczu, a Dante Stipica nie dał rady sięgnąć futbolówki. Pogoń wyrównała w 54. minucie. Marcin Listkowski urwał się na prawej stronie, precyzyjnie dośrodkował do Pawła Cibickiego, a ten mocno uderzył pod poprzeczkę, nie dając szans Damianowi Węglarzowi. Jednak wszystko co złe dla Pogoni stało się w trzy minuty – od 66. do 69. Kostas Triantafyllopoulos za brutalny  faul na Macieju Makuszewskim wyleciał z boiska, a strzałem z rzutu wolnego trzy punkty gościom zapewnił Ariel Borysiuk – było to jego pierwsze trafienie w barwach „Jagi”, dla której nie był to perfekcyjny mecz, ale trzy punkty na pewno cieszą.

Bramki:

54’ Paweł Cibicki – 34’ Maciej Makuszewski, 69’ Ariel Borysiuk

Żółte kartki:

36’ David Stec – 18’ Ivan Runje, 27’ Taras Romanczuk, 61’ Przemysław Mystkowski, 76’ Martin Pospisil, 79’ Jakub Wójcicki, 90’ Karol Struski

Czerwone kartki:

67’ Konstantinos Triantafyllopoulos

Pogoń: Dante Stipica – David Stec, Konstantinos Triantafyllopoulos, Igor Łasicki, Hubert Matynia – Damian Dąbrowski, Sebastian Kowalczyk, Zvonimir Kozulj (69’ Mariusz Malec), Marcin Listkowski (83’ Soufian Benyamina), Santeri Hostikka (58’ Srdjan Spiridonović) – Paweł Cibicki

Jagiellonia: Damian Węglarz – Andrej Kadlec, Ivan Runje, Bogdan Tiru, Jakub Wójcicki – Ariel Borysiuk, Maciej Makuszewski (72’ Tomas Prikryl), Martin Pospisil, Taras Romanczuk, Przemysław Mystkowski (62’ Karol Struski) – Jakov Puljić

ŁKS Łódź – Zagłębie Lubin 3:2 (2:1)

Pięć bramek w Łodzi i wreszcie przełamanie beniaminka. Pytanie tylko, czy nie będzie na to za późno? Zespół z Łodzi pokazał jednak w środę duży charakter. Pierwsza połowa to był popis Hiszpanów grających w barwach gospodarzy. W 18. minucie atomowy strzał, który wylądował na poprzeczce dobił strzałem głową Carlos Moros Garcia, Jednak ten sam piłkarz niedługo później z nieba wylądował w piekle, bo po dośrodkowaniu rywali z rzutu wolnego zdobył samobójczą bramkę. Gospodarze nie poddali się i jeszcze przed przerwą podwyższyli na 2:1. Jewgienij Baskhirow najpierw sprokurował rzut karny zagraniem ręką, a tę okazję na gola zamienił Antonio Dominguez. Po dobrej pierwszej połowie druga też przyniosła gole. Dziesięć minut po wznowieniu gry spokojem popisał się Adam Ratajczyk i strzałem z najbliższej odległości podwyższył na 3:1. „Miedziowym” udało się złapać kontakt, ale tylko tyle. Była to bramka dość kuriozalna, bo przy wspólnej interwencji Arkadiusz Malarz zderzył się z Tadejem Vidmajerem, a strzałem zza pola karnego wykorzystał to Bartosz Białek.

Bramki:

18’ Carlos Moros Garcia, 33’ Antonio Dominguez (rzut karny), 55’ Artur Ratajczyk – 29’ Carlos Moros Garcia (samobójczy), 74’ Bartosz Białek

Żółte kartki:

51’ Artur Ratajczyk, 64’ Tadej Vidmajer, 64’ Maciej Dąbrowski – 39’ Jewgienij Baskhirow, 79’ Bartosz Kopacz

ŁKS: Arkadiusz Malarz – Artur Bogusz, Carlos Moros Garcia, Maciej Dąbrowski, Tadej Vidmajer – Michał Trąbka (69’ Maciej Wolski), Ricardo Guima, Dragoljub Srnić, Adam Ratajczyk – Jakub Wróbel (90’ Samu Corral), Antonio Dominguez (82’ Łukasz Piątek)

Zagłębie: Dominik Hładun – Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Sasa Balić – Jewgienij Baskhirow, Sasa Zivec, Dejan Drazić, Filip Starzyński, Damjan Bohar – Patryk Szysz (63’ Bartosz Białek)

Śląsk Wrocław – Korona Kielce 2:1 (1:0)

Po 25. kolejce drużyna Śląska Wrocław znalazła się na ligowym podium. Środowy mecz z Koroną może nie porwał, ale najważniejszy efekt to trzy punkty dla gospodarzy. W pierwszej połowie akcje Korony nakręcali Petteri Forsell i Grzegorz Szymusik, ale tuż przed zejściem na przerwę to rywale objęli prowadzenie, gdy piłkę w polu karnym dostał Przemysław Płacheta i pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Na wyrównanie zanosiło się od początku drugiej połowy. Korona przeważała i po ponad kwadransie udokumentowała to wyrównaniem. Bardzo źle zachował się Matus Putnocky, który zaliczył nieudane wyjście poza pole karne. Pięknym lobem wykorzystał to Erik Pacinda i goście wrócili do meczu. Po tym wydarzeniu długo zanosiło się na podział punktów, ale w 84. minucie zmiennik Erik Exposito stał się bohaterem gospodarzy, wygrywając pojedynek główkowy z obrońcą Korony i pokonując Marka Kozioła. We Wrocławiu mogą być zadowoleni. Zespół powinien po raz pierwszy w historii w systemie ESA-37 znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Korona w tej chwili idzie na spadek.

Bramki:

 43’ Przemysław Płacheta, 84’ Erik Exposito – 65’ Erik Pacinda

Żółte kartki:

71’ Jakub Łabojko – 45+2’ Grzegorz Szymusik, 56’ Ognjen Gnjatić, 68’ Erik Pacinda, 90’ Jakub Żubrowski

Śląsk: Matus Putnocky – Lubambo Musonda, Israel Puerto, Mark Tamas, Dino Stiglec – Jakub Łabojko, Krzysztof Mączyński (60’ Robert Pich), Filip Marković (87’ Diego Zivulić), Michał Chrapek, Przemysław Płacheta – Filip Raicević (73’ Erik Exposito)

Korona: Marek Kozioł – Mateusz Spychała, Ivan Marquez, Ognjen Gnjatić, Jakub Szymusik – Matej Pucko (46’ Uros Djuranović), Milan Radin, Jakub Żubrowski, Erik Pacinda (79’ Michal Papadopoulos) – Bojan Cecarić, Petteri Forsell (82’ Rodrigo Zalazar)

Zobacz także: Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich niezagrożone. Przygotowania idą pełną parą!

Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 0:2 (0:1)

Hit kolejki dla lidera, który nad kolejną w tabeli Cracovią ma już całe 9 punktów przewagi, co jest zaliczką bardzo pokaźną na pięć kolejek przed końcem rundy zasadniczej. Pierwsza połowa spotkania była jednak bardzo statyczna w wykonaniu obu drużyn. Goście kontrolowali spotkanie, a Lechia wyglądała, jakby ten rezultat brała w ciemno. Trochę zmieniło się po przerwie. Była 57. minuta, gdy Lechia zaliczyła kosztowną stratę w środku boiska, Luquinhas zagrał do Pawła Wszołka, a ten stojąc tylko przed Kuciakiem posłał piłkę między jego nogami. Druga bramka padła już właściwie w ostatniej akcji spotkania, gdy po błędach obrońców Lechii w chaosie znalazł receptę Mateusz Cholewiak i z bliska zaskoczył Dusana Kuciaka. Legia idzie po mistrza i wiele w tej chwili wskazuje na to, że odzyska tytuł!

Bramki:

57’ Paweł Wszołek, 90+6’ Mateusz Cholewiak

Żółte kartki:

90+5’ Omran Haydary, 90+5’ Filip Mladenović – 73’ Paweł Wszołek, 82’ Artur Jędrzejczyk, 90+4’ Marko Vesović

Lechia: Dusan Kuciak – Karol Fila (76’ Ze Gomes), Rafał Kobryń, Mario Maloca, Filip Mladenović – Maciej Gajos, Kristers Tobers, Jarosław Kubicki (58’ Tomasz Makowski) – Omran Haydary, Flavio Paixao, Rafał Pietrzak (63’ Kenny Saief)

Legia: Radosław Majecki – Marko Vesović, Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Michał Karbownik – Domagoj Antolić, Valerian Gvilia, Paweł Wszołek, Luquinhas (88’ Mateusz Cholewiak), Arvydas Novikovas (70’ Bartosz Slisz) – Jose Kante (80’ Tomas Pekhart)

Piast Gliwice – Arka Gdynia 1:0 (1:0)

Skromnie wygrał mistrz Polski z jedną z najsłabszych drużyn w PKO BP Ekstraklasie. Arka dąży do spadku i na razie nie wygląda na to, by coś ją z niebezpiecznej strefy wydobyło. Jedynego gola meczu tuż przed upływem pół godziny gry zdobył Piotr Parzyszek. Napastnik znalazł się w odpowiednim miejscu i gdy piłka po strzale Jorge Felixa odbiła się od słupka, dobił ją z najbliższej odległości. Przez resztę spotkania  generalnie wiało nudą. Piast zdecydowanie przeważał, miał kilka niezłych okazji, ale jako że przeciwnicy nie wywierali żadnej presji na gospodarzach, nie mieli oni noża na gardle i spokojnie kontrolowali wynik.

Bramki:

29’ Piotr Parzyszek

Żółte kartki:

57’ Marko Vejinović, 88’ Davit Skhirtladze

Piast: Frantisek Plach – Martin Konczkowski (84’ Bartosz Rymaniak), Jakub Czerwiński, Uros Korun, Mikkel Kirkeskov – Patryk Sokołowski, Piotr Parzyszek (76’ Patryk Tuszyński), Jorge Felix, Sebastian Milewski – Tomas Huk, Tomasz Jodłowiec (81’ Kristopher Vida)

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Jakub Wawszczyk, Michał Kopczyński, Doug Bergqvist – Michał Nalepa (76’ Davit Skhirtladze), Frederik Helstrup (57’ Luka Marić), Maciej Jankowski, Nemanja Mihajlović, Fabian Serrarens (61’ Oskar Zawada) – Marko Vejinović

TABELA

 

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1179 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.