Ekstraklasa: Pogoń z powrotem na szczycie, kolejka bramkowych dubletów

Foto: Wikipedia

Hit 16. kolejki PKO BP Ekstraklasy przyniósł nam zmianę lidera. W Szczecinie miejscowa Pogoń pokonała Legię Warszawa i to ona teraz spogląda na resztę z góry. Weekendowa seria gier przyniosła kilka bramek i dublety aż czterech zawodników – Igora Angulo, Christiana Gytkjaera, Adama Buksy i Flavio Paixao.

Górnik Zabrze – Wisła Płock 2:2 (1:2)

Ten mecz miał trochę rwany przebieg – raz było bardzo ciekawie i emocjonująco, a obie drużyny tworzyły sobie sytuacje, innym razem przez kilka minut nie działo się wiele albo obie drużyny zaczynały grać zbyt ostro i sędzia musiał sięgać po kartki. Mecz otworzył bardzo ładny gol Igora Angulo, który uderzył z dystansu, nie dając szans Thomasowi Dahne, ale już po kilku minutach było 1:1 za sprawą trafienia Ricardinho po asyście Mateusza Szwocha. Gdy Wisła już się rozpędziła, zakończyła pierwszą połowę z prowadzeniem. W 43. minucie na raty sytuację sam na sam wykorzystał Giorgi Merebaszwili. Trzy bramki w pierwszej części zaostrzyły apetyty kibiców w Zabrzu, ale w drugiej części padło tylko jedno trafienie – szczęśliwie dla gospodarzy ponownie trafił Angulo, dla którego były to bramki numer 5 i 6 w tym sezonie. Gdyby nie on, o remis w tym meczu byłoby bardzo ciężko.

Bramki:

11’ 71’ Igor Angulo – 17’ Ricardinho, 40’ Giorgi Merebashvili

Żółte kartki:

19’ Ishmael Baidoo, 45+7’ David Kopacz, 73’ Boris Sekulić – 74’ Alan Uryga, 90+6’ Damian Rasak

Górnik: Martin Chudy – Boris Sekulić, Mateusz Matras, Paweł Bochniewicz, Erik Janża – David Kopacz, Szymon Matuszek, Filip Bainović (59’ Alassana Manneh), Ishmael Baidoo (59’ Łukasz Wolsztyński) – Jesus Jimenez, Igor Angulo

Wisła: Thomas Dahne – Cezary Stefańczyk, Alan Uryga, Michał Marcjanik, Damian Michalski – Damian Rasak, Dominik Furman, Giorgi Merebashvili (90+2’ Olaf Nowak), Mateusz Szwoch, Piotr Tomasik (55’ Suad Sahiti) – Ricardinho (67’ Grzegorz Kuświk)

Lech Poznań – Piast Gliwice 3:0 (1:0)

Lech świetnie wykorzystał swoje atuty piątkowego wieczoru. Ten mecz – mimo wyniku – wcale tak jednoznacznie nie przebiegał pod kontrolą „Kolejorza”, choć przede wszystkim postawą po przerwie zasłużyli oni na zwycięstwo. Największą cegiełkę do piątkowego triumfu dołożył Christian Gytkjaer, który przed przerwą trafił z rzutu karnego, a kilka minut po niej urwał się obrońcom mistrza Polski i podwyższył na 2:0. Przed samym końcem spotkania gości dobił jeszcze Joao Amaral. Swoją drogą, dawno Piast nie był tak rozłożony na deskach, jak w tym meczu. Podopiecznych Waldemara Fornalika zgubiła zbyt bierna boiskowa postawa i solidna gra rywali, którzy po raz kolejny w tym sezonie pokazują, że potrafią zagrać bardzo solidny mecz. Teraz pora, by działo się to regularnie i było regułą, a nie wyjątkiem.

Bramki:

45+1’ 56’ Christian Gytkjaer, 90+2’ Joao Amaral

Żółte kartki:

30’ Robert Gumny – 90+5’ Joao Amaral – 27’ Patryk Sokołowski, 90+5’ Mikkel Kirkeskov, 90+6’ Bartosz Rymaniak

Lech: Mickey van der Hart – Robert Gumny (66’ Tomasz Dejewski), Lubomir Satka, Thomas Rogne, Volodymyr Kostevych – Kamil Jóźwiak (81’ Tymoteusz Klupś), Karlo Muhar, Pedro Tiba, Tymoteusz Puchacz (73’ Joao Amaral) – Darko Jevtić, Christian Gytkjaer

Piast: Frantisek Plach – Bartosz Rymaniak, Uros Korun, Piotr Malarczyk, Mikkel Kirkeskov – Tomasz Jodłowiec, Sebastian Milewski (78’ Martin Konczkowski), Jorge Felix, Patryk Sokołowski, Gerard Badia (54’ Patryk Tuszyński) – Piotr Parzyszek (62’ Dominik Steczyk)

Korona Kielce – Raków Częstochowa 3:0 (2:0)

Świetny mecz Korony. To nie przypadek, że piłkarze z Kielc punktują w trzecim kolejnym meczu, notując czwartą wygraną w tym sezonie. Mimo, że Raków w tym meczu właściwie nie miał nic do powiedzenia, to rozpoczęło się dla nich bardzo pechowo i to mogło zaważyć na dalszym przebiegu meczu. Już w 4. minucie piłkę do własnej bramki skierował Kamil Piątkowski. Drugą bramkę kielczanie zapakowali z rzutu karnego, a konkretnie zrobił to pewnym strzałem Adnan Kovacević. Jeśli goście mieli jeszcze nadzieję, że w drugiej połowie obraz gry się odmieni, musieli się rozczarować. Dobił ich tuż przed końcem spotkania Erik Pacinda, wykorzystując kontrę swojego zespołu. Jeszcze kilka tygodni temu gospodarze tego meczu byli blisko dna tabeli, dziś ich pozycja wygląda już dużo solidniej.

Bramki:

4’ Kamil Piątkowski, 26’ Adnan Kovacević (rzut karny), 82’ Erik Pacinda

Żółte kartki:

36’ Michael Gardawski, 65’ Mateusz Spychała, 88’ Jakub Żubrowski – 53’ Bryan Nouvier

Korona: Marek Kozioł – Mateusz Spychała, Ivan Marquez, Adnan Kovacević, Michael Gardawski – Andres Lioi (76’ Erik Pacinda), Jakub Żubrowski, Ognjen Gnjatić, Marcin Cebula – Uros Djuranović (85’ Milan Radin), Michal Papadopoulos (79’ Michał Żyro)

Raków: Jakub Szumski – Kamil Piątkowski, Emir Azemović (46’ Piotr Malinowski), Tomas Petrasek, Jarosław Jach, Patryk Kun – Petr Schwarz (72’ Maciej Domański), Igor Sapała, Rusłan Babenko (46’ Miłosz Szczepański) – Sebastian Musiolik, Bryan Nouvier

Zobacz także: NBA: Luka Doncić wygrywa pojedynek z Jamesem Hardenem! Gwiazda rodzi się na naszych oczach!

Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 3:1 (1:0)

Na inaugurację rozgrywek przy Łazienkowskiej podopieczni Aleksandara Vukovicia ulegli „Portowcom” 1:2. W sobotę piłkarze ze Szczecina na swoim stadionie byli jeszcze skuteczniejsi i zwyciężyli 3:1, co oznacza, że są zespołem, który ma na Legię patent. Duża w tym zasługa Adama Buksy, który w sobotę zdobył dwie bramki – najpierw raz trafiając przed przerwą ładnym strzałem z pola karnego, a w drugiej części gry wykorzystując rzut karny. Jeszcze w międzyczasie gola dla Pogoni zdobył lobem nad bramkarzem rywali Srdjan Spiridonović i goście byli na kolanach. Honorowe trafienie zaliczył Jarosław Niezgoda, dobijając strzał z woleja Salvadora Agry. Zwycięstwo Pogoni dało jej nie tylko trzy punkty, ale odbicie z rąk rywali fotela lidera!

Bramki:

37’ 74’ Adam Buksa (druga bramka z rzutu karnego), 67’ Srdjan Spiridonović – 82’ Jarosław Niezgoda

Żółte kartki:

28’ Hubert Matynia, 31’ Kostas Triantafyllopoulos – 69’ Andre Martins

Pogoń: Dante Stipica – David Stec, Kostas Triantafyllopoulos, Benedikt Zech, Hubert Matynia – Tomas Podstawski, Adam Frączczak (61’ Santeri Hostikka), Zvonimir Kozulj (90+2’ Marcin Listkowski), Sebastian Kowalczyk, Srdjan Spiridonović (86’ Damian Dąbrowski) – Adam Buksa

Legia: Radosław Majecki – Marko Vesović, Igor Lewczuk, Mateusz Wieteska (46’ Michał Karbownik), Artur Jędrzejczyk – Valerian Gvilia, Andre Martins, Paweł Wszołek (65’ Jose Kante), Luquinhas (75’ Salvador Agra), Arvydas Novikovas – Jarosław Niezgoda

Lechia Gdańsk – ŁKS Łódź 3:1 (2:1)

Cóż to był za dziwny, ale też kontrowersyjny mecz. Pierwsza część gry zaczęła się od… niespodziewanego trafienia dla ŁKS-u, gdy pięknym strzałem z pola karnego po dograniu z rzutu wolnego popisał się Jan Sobociński. Potem goście mieli nawet szansę, by podwyższyć prowadzenie, ale ostatecznie to Lechia schodziła na przerwę z prowadzeniem za sprawą Lukasa Haraslina i Flavio Paixao. Zresztą Portugalczyk – wzorem Igora Angulo, Christiana Gytkjaera i Adama Buksy – w swoim meczu 16. kolejki też zapakował dwie bramki rywalom, bo trafił tuż po przerwie. Co jednak działo się potem, tego świat Ekstraklasy nie widział dawno. VAR anulował kolejną bramkę Portugalczyka oraz trafienie Rafała Wolskiego, po czym dobił jeszcze anulowanym rzutem karnym po faulu Patryka Bryły na Filipie Mladenoviciu (był spalony). Spowodowało to olbrzymią złość kibiców gospodarzy, którzy z trybun dali znać, co sądzą o PZPN-ie i sędziach. Wyniku to jednak nie zmieniło.

Bramki:

24’ Lukas Haraslin, 28’ 50’ Flavio Paixao – 9’ Jan Sobociński

Żółte kartki:

39’ Michał Nalepa, 45+2’ Jarosław Kubicki, 76’ Filip Mladenović – 14’ Łukasz Piątek, 71’ Adrian Klimczak, 80’ Dragoljub Srnić

Lechia: Zlatan Alomerović – Karol Fila (46’ Tomasz Makowski), Michał Nalepa, Mario Maloca, Filip Mladenović – Daniel Łukasik, Jarosław Kubicki, Sławomir Peszko (90+1’ Jakub Arak), Rafał Wolski (87’ Artur Sobiech), Lukas Haraslin – Flavio Paixao

ŁKS: Arkadiusz Malarz – Jan Grzesik, Maksymilian Rozwandowicz (81’ Kamil Juraszek), Jan Sobociński, Adrian Klimczak – Dragoljub Srnić, Łukasz Piątek, Ricardo Guima – Michał Trąbka (65’ Piotr Pyrdoł), Ruis Pirulo, Dani Ramirez (69’ Patryk Bryła)

Jagiellonia Białystok – Arka Gdynia 2:0 (0:0)

Drugi mecz sezonu między tymi drużynami i Arka nadal bez zdobyczy bramkowej, a z pięcioma golami bagażu „na plecach”. W pierwszym spotkaniu było 3:0 dla „Jagi”, w niedzielę gospodarze dołożyli dwa trafienia, choć długo męczyli się z rywalami. Przez ponad godzinę mieli oni optyczną przewagę, ale nie tworzyli sobie zbyt wielu sytuacji. Dopiero ładna szarża prawym skrzydłem Tomasa Prikryla została zakończona dośrodkowaniem w pole karne, a tam głowę dołożył niezawodny Patryk Klimala i zrobiło się 1:0. Drugą bramkę kilka minut przed upływem regulaminowego czasu gry zdobył Bodvar Bodvarsson, w czym pomógł mu rykoszet. Islandczyk piłkę chciał dośrodkować, a wpadła ona „za kołnierz” Pavelsa Steinborsa. Pewne i zasłużone zwycięstwo gospodarzy, którzy zdecydowanie zdominowali Arkę. Jeśli gdynianie nie wezmą się do punktowania, może ich czekać spadek…

Bramki:

66’ Patryk Klimala, 83’ Bodvar Bodvarsson

Żółte kartki:

90+4’ Bodvar Bodvarsson – 76’ Adam Deja, 90+4’ Adam Marciniak

Jagiellonia: Grzegorz Sandomierski – Jakub Wójcicki, Ivan Runje, Zoran Arsenić, Bodvar Bodvarsson – Tomas Prikryl (72’ Bartosz Bida), Martin Pospisil, Taras Romanczuk, Jesus Imaz – Juan Camara (90’ Ognjen Mudrinski), Patryk Klimala (85’ Marko Poletanović)

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Christian Maghoma, Adam Danch, Adam Marciniak – Kamil Antonik, Azer Busuladzić (57’ Adam Deja), Marko Vejinović, Mateusz Młyński (67’ Marcus Vinicius) – Michał Nalepa (75’ Marcin Budziński), Maciej Jankowski

Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 2:1 (1:1)

Ósma (!) porażka z rzędu Wisły Kraków. Gdyby ktoś przewidział kilka lat temu, że takie rzeczy będą miały miejsce, to mógłby nieźle zarobić u bukmachera. Gospodarze nie zagrali złego meczu w niedzielę ze Śląskiem, objęli nawet prowadzenie po wykorzystanym rzucie karnym przez Jakuba Błaszczykowskiego, ale ostatecznie przegrali. Jeszcze przed przerwą strzałem głową wyrównał Wojciech Golla, który najwyżej wyskoczył w polu karnym po centrze z rzutu rożnego Przemysława Płachety, a w drugiej połowie losy meczu rozstrzygnął… były zawodnik Wisły Kraków – Krzysztof Mączyński. Końca złej serii gości nie widać. Osiem porażek z rzędu to i tak seria nad wyraz przykra dla tak utytułowanego klubu, jak Wisła.

Bramki:

45’ Wojciech Golla, 77’ Krzysztof Mączyński – 9’ Jakub Błaszczykowski (rzut karny)

Żółte kartki:

45+2’ Wojciech Golla

Śląsk: Matus Putnocky – Kamil Dankowski, Israel Puerto, Wojciech Golla, Dino Stiglec – Krzysztof Mączyński, Diego Zivulić, Robert Pich, Michał Chrapek (90+1’ Damian Gąska), Przemysław Płacheta (84’ Piotr Samiec-Talar) – Erik Exposito (75’ Mateusz Cholewiak)

Wisła: Michał Buchalik – David Niepsuj (46’ Łukasz Burliga), Marcin Wasilewski, Lukas Klemenz, Maciej Sadlok – Vullnet Basha, Jakub Błaszczykowski, Damian Pawłowski (75’ Vukan Savicević), Jean Carlos Silva, Rafał Boguski – Paweł Brożek (69’ Aleksander Buksa)

Cracovia – Zagłębie Lubin 2:0 (0:0)

Dwa trafienia z drugiej części gry zdecydowały o tym, że Cracovia wskakuje na podium PKO BP Ekstraklasy i w dobrych humorach wyjedzie na kolejny mecz do Łodzi, gdzie zagra z ŁKS-em. Długo zanosiło się, że w tym spotkaniu gole nie padną, ale to nie było wcale „widowisko” z tych klasycznych 0:0, podczas których bardziej chce się spać, niż oglądać. W pierwszej części gry oba zespoły stworzyły sobie sytuację i mimo, ze w statystykach lepiej wyglądali goście, mecz optycznie był dość wyrównany. Drugą część gry jednak zdecydowanie zdominowała Cracovia, która długo nie opuszczała połowy rywali, a podkreśliła to jeszcze dwiema bramkami – na kwadrans przed końcem strzałem głową wynik otworzył David Jablonsky, a gdy w doliczonym czasie gry Zagłębie było zaangażowane na połowie rywala w próby doprowadzenia do wyrównania, zabójczą kontrę gospodarzy wykończył Diego Ferraresso.

Bramki:

75′ David Jablonsky, 90+3′ Diego

Żółte kartki:

45+2′ Lubomir Guldan

Cracovia: Michal Pesković – Cornel Rapa, Michał Helik, David Jablonsky, Kamil Pestka – Milan Dimun, Mateusz Wdowiak (90′ Diego), Janusz Gol, Pelle van Amersfoort, Sergiu Hanca – Rafael Lopes (86′ Filip Piszczek)

Zagłębie: Konrad Forenc – Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Sasa Balić – Jakub Tosik, Bartosz Slisz (84′ Asmir Suljić), Sasa Zivec (75′ Patryk Szysz), Filip Starzyński, Damjan Bohar – Bartosz Białek

M Drużyna MR Z R P B+ B- B= Punkty
1. Pogoń Szczecin 16 9 4 3 20 13 +7 31
2. Cracovia 16 9 3 4 24 14 +10 30
3. Śląsk Wrocław 16 8 6 2 23 15 +8 30
4. Legia Warszawa 16 9 2 5 29 19 +10 29
5. Piast Gliwice 16 8 4 4 19 14 +5 28
6. Wisła Płock 16 8 3 5 22 24 -2 27
7. Jagiellonia Białystok 16 7 5 4 27 20 +7 26
8. Lechia Gdańsk 16 6 6 4 20 16 +4 24
9. Lech Poznań 16 6 5 6 27 18 +9 23
10. Zagłębie Lubin 16 5 4 7 25 25 0 19
11. Raków Częstochowa 16 6 1 9 17 24 -7 19
12. Górnik Zabrze 16 3 8 5 16 21 -5 17
13. Korona Kielce 16 4 3 9 10 19 -9 15
14. Arka Gdynia 16 3 3 10 12 25 -13 13
15. ŁKS Łódź 16 3 2 11 16 29 -13 11
16. Wisła Kraków 16 3 2 11 15 28 -13 11
Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1032 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.