Ekstraklasa: lider dla Legii, nieprawdopodobny ścisk w czołówce

Foto: Wikipedia

Lider tabeli – Legia Warszawa – po 14. kolejkach ma na koncie 26 punktów, plasująca się na 7. miejscu Jagiellonia Białystok tylko o trzy mniej. W weekendowej serii gier legitymująca się sześcioma zwycięstwami z rzędu Wisła Płock przegrała z mającym niedawno na koncie serię siedmiu meczów bez wygranej – Śląskiem Wrocław. Takie rzeczy – tylko w PKO BP Ekstraklasie, która nie przestaje nas zaskakiwać.

Korona Kielce – Zagłębie Lubin 1:0 (1:0)

Początek kolejki wyjątkowo przypadł na sobotę i mecz w Kielcach, w którym pogrążona w dużym kryzysie Korona podjęła Zagłębie Lubin. Niby faworytem tego meczu byli goście, ale w Kielcach zaświeciło słońce wraz z pierwszą zdobytą bramką, która okazała się jedynym trafieniem tego spotkania. Nie minęło jeszcze 20 minut, gdy z lewej strony dośrodkował Andres Lioi, przedłużył ją Uros Djuranović, a sam przed Dominikiem Hładunem znalazł się Michal Papadopoulos, który nie miał żadnych problemów z pokonaniem tego golkipera. W dalszej części meczu działo się niewiele. Rozczarowało przede wszystkim Zagłębie, które zwyczajnie nie było w formie, a poza tym nawet specjalnie nie starało się odmienić losów spotkania, stąd trzy punkty, pierwszy raz od meczu ze Śląskiem Wrocław zostały w Kielcach.

Bramki:

20’ Michal Papadopoulos

Żółte kartki:

54’ Jakub Żubrowski, 64’ Ognjen Gnjatić, 89’ Adnan Kovacević – 15’ Sasa Balić, 90+1’ Bartosz Kopacz, 90+3’ Patryk Szysz

Korona: Marek Kozioł – Mateusz Spychała, Adnan Kovacević, Ivan Marquez, Michael Gardawski – Anndres Lioi (72’ Michał Żyro), Jakub Żubrowski, Ognjen Gnjatić, Marcin Cebula – Uros Djuranović (80’ Milan Radin), Michal Papadopoulos (69’ Matej Pucko)

Zagłębie: Dominik Hładun – Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Sasa Balić – Łukasz Poręba (62’ Rok Sirk), Bartosz Slisz, Filip Starzyński, Sasa Zivec – Damjan Bohar, Patryk Szysz

Cracovia – Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)

Kolejne zwycięstwo Cracovii wyprowadziło ją tuż po meczu na fotel lidera PKO BP Ekstraklasy. Trener Michał Probierz ma dobrze poukładane klocki i nawet jeśli „Pasy” nie wygrywają efektownie i wysoko, to są skuteczni, a to jest dużo ważniejsze. W sobotę mecz – lekko mówiąc – nie porwał. Dużo więcej było twardej gry, niż elementów, które zainteresowałyby kibica piłkarskiego. Cracovia też miała sporo szczęścia, bo bramka rozstrzygająca wpadła w doliczonym czasie gry drugiej połowy, gdy najwyżej w polu karnym wyskoczył Pelle van Amersfoort i skierował piłkę do bramki. Czwarty mecz Lechii bez zwycięstwa i mało kto już pamięta czas z początku sezonu, gdy byli oni jedną z niewielu drużyn bez porażki.

Bramki:

90+1’ Pelle van Amersfoort

Żółte kartki:

90+3’ Michal Pesković – 83’ Karol Fila, 86’ Filip Mladenović

Cracovia: Michal Pesković – Cornel Rapa, Michał Helik, David Jablonsky, Michal Siplak – Janusz Gol, Sergiu Hanca, Pelle van Amersfoort, Sylwester Lusiusz (81’ Milan Dimun), Rafael Lopes – Filip Piszczek (67’ Sebastian Strózik)

Lechia: Dusan Kuciak – Karol Fila, Michał Nalepa, Jarosław Kubicki, Filip Mladenović – Sławomir Peszko (61’ Flavio Paixao), Maciej Gajos, Daniel Łukasik, Lukas Haraslin (86’ Mario Maloca) – Artur Sobiech, Rafał Wolski (75’ Patryk Lipski)

Pogoń Szczecin – Lech Poznań 1:1 (1:0)

Nikt nie może być do końca zadowolony z remisu. Pogoń przeważała cały mecz i patrząc na całokształt to ona zasłużyła na trzy punkty, ale Lech też miał swoje szanse i były takie momenty, w których gospodarzy przed stratą gola ratował Dante Stipica. Ozdobą spotkania był piękny atomowy strzał Srdjana Spiridonovicia, który zatrzymał się w okienku bramki Mickey van der Harta. Długo wydawało się, że to wystarczy Pogoni Szczecin do zdobycia trzech punktów, ale jeden z rzutów rożnych w końcówce meczu dobrze egzekwował Darko Jevtić, a gola głową zdobył Thomas Rogne.

Bramki:

21’ Srdjan Spiridonović – 82’ Thomas Rogne

Żółte kartki:

35’ Zvonimir Kozulj, 90+6’ David Stec – 44’ Robert Gumny, 49’ Kamil Jóźwiak, 74’ Thomas Rogne

Pogoń: Dante Stipica – David Stec, Kostas Triantafyllopoulos, Benedikt Zech, Hubert Matynia – Tomas Podstawski, Zvonimir Kozulj (86’ Igor Łasicki), Marcin Listkowski (75’ Santeri Hostikka), Sebastian Kowalczyk, Srdjan Spiridonović (90+3’ Kamil Kozłowski) – Adam Frączczak

Lech: Mickey van der Hart – Robert Gumny, Lubomir Satka, Thomas Rogne, Volodymyr Kostevych – Kamil Jóźwiak, Karlo Muhar (78’ Paweł Tomczyk), Pedro Tiba, Tymoteusz Puchacz (86’ Jakub Kamiński) – Jakub Moder (66’ Darko Jevtić), Christian Gytkjaer

Jagiellonia Białystok – ŁKS Łódź 2:0 (0:0)

Świetny mecz w Białymstoku i to nie tylko z jednej strony, mimo korzystnego wyniku dla gospodarzy. Pierwsza połowa nie przyniosła bramek, ale sytuacji podbramkowych było bez liku – zarówno Damian Węglarz, jak i Arkadiusz Malarz musieli stanąć na wysokości zadania, by powstrzymać ataki rywali. W drugiej połowie to „Jaga” zadała decydujące ciosy. W 67. minucie z rzutu rożnego bardzo dokładnie dośrodkował Martin Pospisil, a gola głową zdobył Bartosz Kwiecień. Kilkanaście minut później ofensywa gospodarzy wykorzystała błąd Jana Sobocińskiego, któremu piłkę odebrał Jesus Imaz, a egzekucji dokonał Patryk Klimala. Trudno poznać ten ŁKS, który jeszcze kilka tygodni temu dostawał łomot od każdego zespołu, który się z nim mierzył, a teraz gra fajną i ofensywną piłkę, która nawet mimo porażki, musiała zostać dostrzeżona w Białymstoku.

Bramki:

67’ Bartosz Kwiecień, 79’ Patryk Klimala

Żółte kartki:

51’ Taras Romanczuk – 28’ Ricardo Guima, 62’ 90+1’ Maksymilian Rozwandowicz (czerwona)

Jagiellonia: Damian Węglarz – Jakub Wójcicki, Ivan Runje, Bartosz Kwiecień, Bodvar Bodvarsson – Martin Pospisil, Taras Romanczuk, Tomas Prikryl (57’ Martin Kostal), Jesus Imaz (79’ Marko Poletanović), Juan Camara – Patryk Klimala (90’ Przemysław Mystkowski)

ŁKS: Arkadiusz Malarz – Jan Grzesik, Maksymilian Rozwandowicz, Jan Sobociński, Adrian Klimczak – Dragoljub Srnić, Piotr Pyrdoł (76’ Ruis Pirulo), Michał Trąbka (66’ Maciej Wolski), Ricardo Guima, Dani Ramirez – Łukasz Sekulski (77’ Rafał Kujawa)

Odrodzenie Arkadiusza Milika. Polak na fali! Napoli oferuje mu nowy kontrakt i ogromną podwyżkę!

Górnik Zabrze – Piast Gliwice 1:1 (0:0)

Derby Śląska zawsze rządzą się swoimi prawami – bez względu na to, w których rejonach tabeli znajdują się drużyny, które w nich występują. W niedzielę Górnik walczył o przerwanie passy remisów, z kolei Piast o pozycję lidera tabeli. Ani jednym, ani drugim sztuka się nie udała. W pierwszej połowie na stadionie w Zabrzu wielkiego widowiska nie było – mecz rozkręcił się dopiero po przerwie, a bramki wpadły w przeciągu kilku minut. Najpierw samobójcze trafienie zaliczył Przemysław Wiśniewski zmieniając tor lotu piłki wstrzelonej przez Tomasza Jodłowca, a już pięć minut później z narożnika boiska dośrodkował Erik Janża, a gola zdobył Szymon Matuszek. Od tego momentu inicjatywę przejął Piast i Martin Chudy bardzo musiał postarać się w bramce, by utrzymać remis. To się udało i oba zespoły zainkasowały po punkcie. Ciekawe, kiedy gospodarze wreszcie wyjdą z serii remisów i zaczną porządnie punktować.

Bramki:

56’ Szymon Matuszek – 51’ Przemysław Wiśniewski (samobójczy)

Żółte kartki:

90+4’ Przemysław Wiśniewski, 44’ Piotr Malarczyk

Górnik: Martin Chudy – Boris Sekulić, Przemysław Wiśniewski, Paweł Bochniewicz, Erik Janża – Kamil Zapolnik (64’ Juan Bauza), Filip Bainović (81’ Daniel Ściślak), Szymon Matuszek, Jesus Jimenez – Łukasz Wolsztyński (52’ David Kopacz), Igor Angulo

Piast: Frantisek Plach – Bartosz Rymaniak, Uros Korun, Piotr Malarczyk, Mikkel Kirkeskov – Jorge Felix, Patryk Sokołowski, Tom Hateley, Sebastian Milewski – Piotr Parzyszek (75’ Gerard Badia), Tomasz Jodłowiec (65’ Patryk Tuszyński)

 

Arka Gdynia – Legia Warszawa 0:1 (0:0)

W polskiej PKO BP Ekstraklasie, nawet gdy przeciwko sobie grają drużyny walczące o inne cele i znajdujące się w różnych rejonach tabeli, nigdy nie można być pewnym wyniku. W niedzielę w Gdyni to się potwierdziło, bo faworyzowana Legia męczyła się z gospodarzami i szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechyliła dopiero w końcówce. Mimo tego faktu, stołeczna ekipa przeważała cały mecz, a gdy na początku trzeciego kwadransa pierwszej części czerwony kartonik obejrzał Nando, wydawało się, że goście będą mieli ułatwione zadanie. Szale na ich korzyść przechylił dopiero Jarosław Niezgoda, który pomknął lewą stroną, wpadł w pole karne i umiejętną podcinką pokonał Pavelsa Steinborsa. Do końca już niewiele się zmieniło, a Legia mimo ataków pozostała przy jednej bramce. Nie można jednak mieć wątpliwości, że zwycięstwo Legii było zasłużone. Arka nie pokazała wiele, by na swoim stadionie przeszkodzić gościom.

Bramki:

78’ Jarosław Niezgoda

Żółte kartki:

83’ Maciej Jankowski, 90’ Damian Zbozień, 90+3’ Marko Vejinović – 37’ Paweł Wszołek, 75’ Jose Kante

Czerwone kartki:

31’ Nando

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Christian Maghoma, Adam Marciniak, Jakub Wawszczyk – Adam Danch, Nando, Michał Nalepa (80’ Marcus Vinicius), Marko Vejinović, Maciej Jankowski – Davit Skhirtladze (72’ Rafał Siemaszko)

Legia: Radosław Majecki – Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk (68’ Marko Vesović), Mateusz Wieteska, Luis Rocha – Domagoj Antolić, Andre Martins, Paweł Wszołek (61’ Jarosław Niezgoda), Luquinhas, Arvydas Novikovas – Jose Kante (81’ Valerian Gvilia)

Śląsk Wrocław – Wisła Płock 3:1 (2:0)

PKO BP Ekstraklasa to chyba jedyna taka liga, w której jedna drużyna wygrała ostatnich 6 meczów i była liderem tabeli i przegrała z zespółem, który przed zwycięstwem z Arką w poprzedniej kolejce miał 7 meczów bez wygranej. Płocczanie w poniedziałek bardzo zawiedli. Już przed przerwą Śląsk zadał dwa ciosy. Jeden po dużym błędzie Furmana, który stracił futbolówkę na rzecz strzelca bramki – Krzysztofa Mączyńskiego, drugi po ładnej akcji Śląska, gdy Wojciech Golla zagrywał z prawej strony do Roberta Picha, a ten podwyższył na 2:0. Jakby tego dla Wisły było mało, po ponad kwadransie drugiej połowy było 3:0, a były golkiper gospodarzy – Jakub Wrąbel – był jednym z architektów gola dla Śląska, gdy popełnił fatalny kiks, tracąc piłkę tuż przed polem karnym. Honorowego gola dla Wisły uzyskał kilka minut później Damian Michalski. To nie zmieniło specjalnie sytuacji. Śląsk był w poniedziałek zdecydowanie lepszy i pewnie wygrał.

Bramki:

13’ Krzysztof Mączyński, 42’ Robert Pich, 61’ Michał Chrapek – 78’ Damian Michalski

Żółte kartki:

17’ Jakub Łabojko, 52’ Robert Pich, 68’ Wojciech Golla, 70’ Michał Chrapek – 87’ Dominik Furman

Śląsk: Matus Putnocky – Łukasz Broź, Israel Puerto, Wojciech Golla, Dino Stiglec – Krzysztof Mączyński, Jakub Łabojko, Robert Pich, Michał Chrapek (89’ Damian Gąska), Przemysław Płacheta (83’ Piotr Samiec-Talar) – Erik Exposito (66’ Mateusz Cholewiak)

Wisła: Jakub Wrąbel – Cezary Stefańczyk, Michał Marcjanik, Alan Uryga, Damian Michalski – Mikołaj Kwietniewski (58’ Angel Garcia), Damian Rasak, Dominik Furman, Piotr Tomasik (83’ Grzegorz Kuświk) – Mateusz Szwoch, Ricardinho

Raków Częstochowa – Wisła Kraków 1:0 (0:0)

Szpitalu w Wiśle Kraków ciąg dalszy. Przed meczem urazu nabawił się Vullnet Basha, a w trakcie pierwszej połowy z boiska zszedł Michał Mak. Za nich w składzie pojawili się odpowiednio Kamil Wojtkowski i Chuca. Fakty jednak są takie, że wyników nie ma i na razie nie widać na horyzoncie, by miały się pojawić. W Bełchatowie kibice oglądali bardzo przeciętny mecz, jednak to grający jako gospodarze piłkarze Rakowa ostatecznie przechylili wynik na swoją korzyść. Jak słaby był to mecz, niech zobrazuje to fakt, że pierwszy celny strzał kibice oglądali po ponad godzinie gry. Na decydujące trafienie czekać trzeba było jeszcze dłużej, gdyż w 83. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Petra Schwarza, piłkę w bramce umieścił Tomas Petrasek i w ten sposób trzy punkty przypadły gospodarzom, którzy w tym sezonie wyglądają coraz solidniej i pną się w górę stawki.

Bramki:

83′ Tomas Petrasek

Żółte kartki:

17′ Kamil Piątkowski, 24′ Igor Sapała, 90+3′ Petr Schwarz – 29′ David Niepsuj, 50′ Kamil Wojtkowski, 90′ Maciej Sadlok

Raków: Jakub Szumski – Emir Azemović, Tomas Petrasek, Jarosław Jach – Kamil Piątkowski (66′ Michał Skóraś), Igor Sapała, Rusłan Babenko, Mateusz Malinowski, Petr Schwarz, Felicio Brown Forbes (82′ Aleksandar Kolev) – Sebastian Musiolik (90′ Dawid Szymonowicz)

Wisła: Michał Buchalik – David Niepsuj, Lukas Klemenz, Rafał Janicki, Maciej Sadlok – Damian Pawłowski (85′ Krzysztof Drzazga), Rafał Boguski, Kamil Wojtkowski, Vukan Savicević, Michał Mak (22′ Chuca) – Przemysław Zdybowicz (65′ Adam Buksa)

 

M Drużyna MR Z R P B+ B- B= Punkty
1. Legia Warszawa 14 8 2 4 23 15 +8 26
2. Cracovia 14 8 2 4 22 14 +8 26
3. Piast Gliwice 14 7 4 3 16 10 +6 25
4. Pogoń Szczecin 14 7 4 3 16 12 +4 25
5. Wisła Płock 14 8 1 5 20 22 -2 25
6. Śląsk Wrocław 14 6 6 2 20 14 +6 24
7. Jagiellonia Białystok 14 6 5 3 24 17 +7 23
8. Lechia Gdańsk 14 5 6 3 17 14 +3 21
9. Lech Poznań 14 5 4 6 24 18 +6 19
10. Zagłębie Lubin 14 5 3 6 23 21 +2 18
11. Raków Częstochowa 14 6 0 8 15 19 -4 18
12. Górnik Zabrze 14 3 7 4 13 14 -1 16
13. ŁKS Łódź 14 3 2 9 15 25 -10 11
14. Wisła Kraków 14 3 2 9 14 25 -11 11
15. Korona Kielce 14 3 2 9 7 19 -12 11
16. Arka Gdynia 14 2 3 9 11 23 -12 10

 

Kilka słów o Hamiltonie. Czy będzie ostatnim wielkim mistrzem F1?

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1006 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.