Ekstraklasa: Legia samodzielnym liderem, świetny powrót Arki

Foto: Pixnio

Spektakularny powrót Arki Gdynia w meczu z Rakowem Częstochowa, a także wysokie zwycięstwo Legii Warszawa, które dało samodzielną pozycję lidera – to najważniejsze wydarzenia 23. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Niestety, liga ponownie pokazała też swoją czarną stronę – stało się to podczas ostatniego meczu kolejki w Poznaniu…

ŁKS Łódź – Pogoń Szczecin 0:0 (0:0)

Drugi z rzędu bezbramkowy remis gospodarzy. Łodzianie nie przegrywają, ale to za mało, by przybliżyć się do drużyn, które znajdują się przed podopiecznymi Kazimierza Moskala. W pierwszym meczu 23. kolejki PKO BP Ekstraklasy zobaczyliśmy futbol słaby, bez zaangażowania, pomysłu na grę, a co najważniejsze, poziomu zadowalającego kibiców – i to z obu stron. W drugiej połowie lepsze sytuacje miał ŁKS, ale idealnym podsumowaniem tego fatalnego widowiska stała się sytuacja z doliczonego czasu gry drugiej połowy, gdy najpierw Zvonimir Kozulj wywalczył rzut karny, a potem… tragicznie go przestrzelił.

Żółte kartki:

13’ Antonio Dominguez, 14’ Jan Grzesik, 86’ Maciej Dąbrowski – 90+3’ Konstantinos Triantafyllopoulos

ŁKS: Arkadiusz Malarz – Jan Grzesik, Carlos Moros Garcia, Maciej Dąbrowski, Tadej Vidmajer – Dragoljub Srnić, Michał Trąbka, Antonio Dominguez, Maciej Wolski (72’ Ricardo Guima), Adam Ratajczyk (82’ Przemysław Sajdak) – Samu Corral (46’ Jakub Wróbel)

Pogoń: Dante Stipica – David Stec, Konstantinos Triantafyllopoulos, Benedikt Zech, Ricardo Nunes – Tomas Podstawski, Srdjan Spiridonović (79’ Zvonimir Kozulj), Sebastian Kowalczyk, Damian Dąbrowski, Paweł Cibicki (78’ Soufian Benyamina) – Michalis Manias (70’ Marcin Listkowski)

Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze 2:1 (2:0)

Śląsk na wiosnę miał na koncie przed piątkowym meczem dwa remisy, ale wreszcie zaliczył też wygraną. Gospodarze mecz z Górnikiem Zabrze rozstrzygnęli szybkimi dwoma bramkami. Już w 3. minucie, po ładnej akcji wrocławian piłkę w polu karnym otrzymał Dino Stiglec, zwiódł obrońców i uderzył nie do obrony dla Martina Chudego. Dokładnie cztery minuty później było 2:0, kiedy to po dośrodkowaniu z lewej strony Przemysława Płachety swojego premierowego gola w barwach Śląska zdobył Filip Raicević. Na bramkę dla Górnika czekaliśmy prawie do samego końca. Po dośrodkowaniu piłki z rzutu wolnego przez Erika Janżę, piłkę głową Igor Angulo zgrał w taki sposób, że do swojej bramki skierował ją Israel Puerto. Czasu, by wyrównać było dla gości jednak zbyt mało. Nie było to wybitne widowisko, ale trzy bramki trochę je uratowały.

Bramki:

3’ Dino Stiglec, 7’ Filip Raicević – 85’ Israel Puerto (samobójczy)

Śląsk: Matus Putnocky – Lubambo Musonda, Israel Puerto, Diego Zivulić, Dino Stiglec – Krzysztof Mączyński, Jakub Łabojko, Robert Pich (80’ Damian Gąska), Michał Chrapek, Przemysław Płacheta (90+3’ Piotr Samiec-Talar) – Filip Raicević (68’ Erik Exposito)

Górnik: Martin  Chudy – Mateusz Matras, Przemysław Wiśniewski, Paweł Bochniewicz, Erik Janża – Szymon Matuszek (46’ Alassane Manneh), Roman Prochazka, Erik Jirka (74’ David Kopacz), Piotr Krawczyk (46’ Łukasz Wolsztyński), Jesus Jimenez – Igor Angulo

Arka Gdynia – Raków Częstochowa 3:2 (0:2)

Sytuacje gdy z 0:2 wychodzi się na 3:2 to częsty siatkarski przypadek. W piłce nożnej stratę dwóch bramek odrobić jest bardzo trudno, a mimo to udało się to Arce Gdynia w pierwszym sobotnim meczu PKO BP Ekstraklasy. Raków zaczął bardzo dobrze, bo już w 4. minucie rzut wolny ze skraju pola karnego precyzyjnym strzałem wykorzystał Miłosz Szczepański. Drugi gol jeszcze przed przerwą padł po kolejnym stałym fragmencie. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z najbliższej odległości Pavelsa Steinborsa pokonał Tomas Petrasek. Powrót zajął Arce równo 20 minut. Gola kontaktowego (i pierwszego dla Arki w 2020 roku) zdobył głową Mateusz Młyński, Na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry najpiękniejszą bramkę meczu strzałem zza pola karnego zapisał sobie Marko Vejinović, a w 92. minucie kibiców w Gdyni uszczęśliwił Nemanja Mihajlović, który wpadł w pole karne i uderzył na długi słupek. Po tym meczu piłkarze Rakowa będą sobie pluć w brodę. Taki mecz może obniżyć morale.

Bramki:

72’ Mateusz Młyński, 88’ Marko Vejinović, 90+2’ Nemanja Mihajlović – 4’ Miłosz Szczepański, 39’ Tomas Petrasek

Żółte kartki:

57’ Michał Nalepa, 78’ Michał Kopczyński, 87’ Christian Maghoma

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Christian Maghoma, Doug Bergqvist, Adam Marciniak – Adam Deja, Mateusz Młyński, Michał Nalepa (66’ Michał Kopczyński), Marko Vejinović, Maciej Jankowski (60’ Nemanja Mihajlović) – Oskar Zawada (64’ Fabian Serrarens)

Raków: Jakub Szumski – Kamil Kościelny, Tomas Petrasek, Jarosław Jach – Fran Tudor, Marko Poletanović (64’ Rusłan Babenko), Igor Sapała, Daniel Bartl (78’ Kamil Piątkowski), Petr Schwarz, Miłosz Szczepański (84’ Piotr Malinowski) – Sebastian Musiolik

Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok 4:0 (2:0)

Jagiellonia to obecnie klub, który gra chyba najsłabiej w Ekstraklasie, a mówimy o drużynie, która przez wiele lat meldowała się w czołówce ligi i reprezentowała nas na arenie międzynarodowej. Coś się w Białymstoku chyba popsuło, a w sobotę wykorzystała to Legia. Już w 7. minucie rykoszet po strzale Marko Vesovicia zza pola karnego zaskoczył Dejana Ilieva i piłka wtoczyła się do bramki. Po pół godzinie gry było 2:0, gdy Jose Kante wykorzystał efektowną asystę Arvydasa Novikovasa. Najbardziej kuriozalna była trzecia bramka, strzelona tuż po przerwie. W polu karnym miało miejsce olbrzymie zamieszanie i piłkę za linię jakimś cudem wtoczył Kante – był to jego drugi gol w meczu. Bramkę można zobaczyć poniżej. Dzieła zniszczenia „Jagi” dokończył tuż przed końcem meczu Tomas Pekhart. Kiedy obudzą się w Białymstoku? Lepiej, żeby było to wcześniej, niż później.

Bramki:

7’ Marko Vesović, 30’ 57’ Jose Kante, 90’ Tomas Pekhart

Żółte kartki:

29’ Jakov Puljić, 54’ Bogdan Tiru

Legia: Radosław Majecki – Marko Vesović, Igor Lewczuk (76’ William Remy), Mateusz Wieteska, Michał Karbownik – Valerian Gvilia, Domagoj Antolić, Paweł Wszołek (89’ Mateusz Praszelik), Luquinhas, Arvydas Novikovas – Jose Kante (72’ Tomas Pekhart)

Jagiellonia: Dejan Iliev – Andrej Kadlec, Ivan Runje, Bogdan Tiru, Bodvar Bodvarsson – Tomas Prikryl (46’ Juan Camara), Martin Pospisil, Taras Romanczuk, Jesus Imaz, Bartłomiej Wdowik (46’ Przemysław Mystkowski) – Jakov Puljić (46’ Ariel Borysiuk)

Piast Gliwice – Cracovia 1:0 (0:0)

Długo wydawało się, że sobota z PKO BP Ekstraklasą pożegna nas bezbramkowym remisem. Mecz rozkręcał się dość wolno, ale gdy końcem pierwszej połowy oba zespoły przycisnęły, można było zobaczyć kilka bardzo dobrych okazji. Gole jednak nie padły. Rozstrzygające trafienie zostało zdobyte kwadrans po wznowieniu gry. Dośrodkowywał wzdłuż pola karnego Bartosz Rymaniak, a Sebastian Milewski ograł obrońców i pokonał Michala Peskovicia. Po golu Cracovia nastawiła się na atak pozycyjny, a Piast na kontry. Ani jedni, ani drudzy wyniku już nie zmienili. Przez ten wynik Cracovia oddaliła się od samodzielnie liderującej Legii Warszawa i w kolejnych kolejkach będzie musiała gonić głównych rywali.

Bramki:

59’ Sebastian Milewski

Żółte kartki:

53’ Kamil Pestka, 71’ Cornel Rapa, 90+2’ Michal Siplak

Piast: Frantisek Plach – Bartosz Rymaniak, Uros Korun, Jakub Czerwiński, Mikkel Kirkeskov – Gerard Badia (87’ Martin Konczkowski), Patryk Sokołowski (81’ Tomasz Jodłowiec), Tom Hateley, Sebastian Milewski – Jorge Felix, Patryk Tuszyński (70’ Piotr Parzyszek)

Cracovia: Michal Pesković – Cornel Rapa, Michał Helik, David Jablonsky, Kamil Pestka (66’ Michal Siplak) – Janusz Gol (78’ Tomas Vestenicky), Sergiu Hanca, Sylwester Lusiusz, Pelle van Amersfoort, Ivan Fiolić (66’ Thiago) – Rafael Lopes

Wisła Płock – Zagłębie Lubin 1:1 (0:0)

Tak jakoś wypada, że mecze w niedzielę o 12:30 nie cieszą się wielkim powodzeniem, z racji na słaby poziom, który prezentują w nich piłkarze. Tym razem jednak padły dwie bramki – po jednej dla każdej ze stron. W pierwszej połowie dwie dobre okazje stworzyła sobie Wisła Płock, ale trafień jeszcze nie odnotowano. Początkiem drugiej połowy to goście przejęli inicjatywę, a w 70. minucie otworzyli oni wynik. Po zablokowanym strzale Sasy Zivca piłkę dokładnie dośrodkował Alan Czerwiński, a głową umieścił ją w bramce Damjan Bohar. Na odpowiedź gospodarzy trzeba było czekać ledwie pięć minut. Swoją premierową bramkę w barwach Wisły – także strzałem głową – zdobył Torgil Gjertsen. To trafienie ustaliło wynik meczu – dwóch rannych, żadnego zabitego.

Bramki:

75’ Torgil Gjertsen – 70’ Damjan Bohar

Żółte kartki:

61’ Giorgi Merebashvili – 90+1’ Alan Czerwiński

Wisła: Thomas Dahne – Damian Michalski, Michał Marcjanik, Alan Uryga, Angel Garcia – Damian Rasak, Dominik Furman, Maciej Ambrosiewicz (45+1’ Dawid Kocyła) – Torgil Gjertsen (84’ Hubert Adamczyk), Cilian Sheridan, Giorgi Merebashvili

Zagłębie: Dominik Hładun – Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Sasa Balić – Jakub Tosik (88’ Łukasz Poręba), Bartosz Slisz, Sasa Zivec, Filip Starzyński, Damjan Bohar – Patryk Szysz

Zobacz także: F1: Przedsezonowe problemy Sebastiana Vettela i Ferrari. Dzisiaj awaria silnika

Wisła Kraków – Korona Kielce 2:0 (1:0)

To już piąta wygrana z rzędu Wisły Kraków i trzecia po wznowieniu rozgrywek w 2020 roku. Jeśli „Biała Gwiazda” nadal będzie w takiej formie, niedługo może znaleźć się na granicy grupy mistrzowskiej i spadkowej, a był moment w sezonie, gdy wydawało się, że sprawić to może tylko sportowy cud. W niedzielę Wisła u siebie pokonała Koronę Kielce. Wynik otworzyła już w 5. minucie, gdy po asyście Davida Niepsuja głową przymierzył młody Aleksander Buksa. Potem Korona przejęła inicjatywę, ale nie skończyło się to golem, za to po przerwie na 2:0 podwyższyli gospodarze – pięknym strzałem z rzutu wolnego, nie do obrony dla Marka Kozioła popisał się Jakub Błaszczykowski. Do końca meczu wynik się nie zmienił, a jednym z godnych uwagi wydarzeń było odprawienie z boiska Mateusza Spychały za drugą żółtą kartkę.

Bramki:

5’ Aleksander Buksa, 62’ Jakub Błaszczykowski

Żółte kartki:

53’ David Niepsuj, 55’ Vukan Savicević, 68’ Vullnet Basha – 29’ Milan Radin, 41’ Jakub Żubrowski, 61’ 85’ Mateusz Spychała (czerwona), 76’ Jacek Kiełb

Wisła: Michał Buchalik – David Niepsuj, Lukas Klemenz, Rafał Janicki, Maciej Sadlok – Vullnet Basha, Gieorgij Żukow, Jakub Błaszczykowski, Vukan Savicević (74’ Marcin Wasilewski), Michał Mak (65’ Lubomir Tupta) – Aleksander Buksa (80’ Mateusz Hołownia)

Korona: Marek Kozioł – Mateusz Spychała, Ivan Marquez, Adnan Kovacević, Grzegorz Szymusik – Milan Radin (75’ Jacek Kiełb), Marcin Cebula (64’ Erik Pacinda), Jakub Żubrowski, Petteri Forsell, Matej Pucko – Bojan Cecarić (67’ Michal Papadopoulos)

Lech Poznań – Lechia Gdańsk 2:0 (0:0)

Zwycięstwo Lecha Poznań, które znowu pozostanie w cieniu tego, co się działo na trybunach. Znowu zobaczyliśmy najgorszą, ciemną stronę polskich środowisk kibicowskich, zorganizowanych wokół klubów, czyli po prostu pseudokibiców. Bez specjalnego roztrząsania, co i jak się zdarzyło i kto zawinił, trzeba napisać, że w tym wypadku obie strony mają swoje za uszami. Wracając na chwilę do wątku sportowego, trzeba pochwalić Lecha. Gospodarze zagrali niezły mecz, prawie całą drugą połowę grali z przewagą jednego zawodnika. Decydujące gole „Kolejorz” zdobył w końcówce. Najpierw samobójcze trafienie zaliczył Dusan Kuciak, któremu piłka odbiła się od pleców, a potem na 2:0 strzałem z pola karnego podwyższył Filip Marchwiński.

Bramki:

83’ Dusan Kuciak (samobójczy), 90+1’ Filip Marchwiński

Żółte kartki:

11’ Thomas Rogne, 30’ Karlo Muhar, 70’ Filip Marchwiński – 37’ 51’ Karol Fila (czerwona), 45+2’ Mario Maloca, 90+4’ Łukasz Zwoliński

Lech: Mickey van der Hart – Jakub Kamiński, Lubomir Satka, Thomas Rogne, Volodymyr Kostevych – Karlo Muhar (58’ Filip Marchwiński), Pedro Tiba, Kamil Jóźwiak (89’ Juliusz Letniowski), Dani Ramirez, Tymoteusz Puchacz (65’ Jakub Moder) – Christian Gytkjaer

Lechia: Dusan Kuciak – Karol Fila, Michał Nalepa, Mario Maloca, Filip Mladenović – Kristers Tobers, Jaroslav Mihalik (58’ Łukasz Zwoliński), Maciej Gajos (77’ Kenny Saief), Tomasz Makowski, Conrado (58’ Patryk Lipski) – Flavio Paixao

TABELA PKO BP EKSTRAKLASY

Zobacz także:  Zmiana przepisu o spalonym? Arsene Wenger chce rewolucji!

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1187 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.