Ekstraklasa: Legia bezpiecznym liderem, Zagłębie lepsze w derbach!

Foto: Wikipedia

Legia Warszawa na dobre rozsiada się w fotelu lidera piłkarskiej PKO BP Ekstraklasy. Zespół ze stolicy pokonał w meczu na szczycie Cracovię 2:1. Małą niespodzianką zakończyły się derby Dolnego Śląska, które pierwszym zwycięstwem w 2020 roku okrasiło Zagłębie Lubin.

Raków Częstochowa – Piast Gliwice 2:0 (1:0)

Do czwartej kolejki rozegranej w 2020 roku musiał czekać Raków Częstochowa na to, by odnieść pierwsze zwycięstwo, ale gdy już to zrobił, to z przytupem, bo pokonany został sam mistrz Polski. Piast nie wyglądał jednak na obrońcę tytułu. Początek meczu w jego wykonaniu był fatalny – zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, co zostało skarcone w 16. minucie po prostej stracie Bartosza Rymaniaka i pięknym strzale Daniela Bartla. Strzelec gola jeszcze przed przerwą zszedł z boiska z powodu kontuzji. Druga połowa obfitowała w niewykorzystane znakomite okazje – po jednej i po drugiej stronie, ale to gospodarze podkreślili, że im należy się zwycięstwo w tym meczu. W odpowiednim momencie ruszyli z kontrą i po asyście Frana Tudora z najbliższej odległości wynik ustalił Felicio Brown Forbes. Po tym spotkaniu o gościach właściwie nic dobrego powiedzieć nie można. Piast już dawno nie wygląda, jak mistrz kraju.

Bramki:

16’ Daniel Bartl, 80’ Felicio Brown Forbes

Żółte kartki:

44’ Daniel Mikołajewski, 71’ Sebastian Musiolik, 90+1’ Tomas Petrasek – 32’ Jakub Czerwiński, 42’ Tom Hateley

Raków: Jakub Szumski – Daniel Mikołajewski, Tomas Petrasek, Jarosław Jach – Fran Tudor, Igor Sapała, Petr Schwarz, Daniel Bartl (39’ Piotr Malinowski) – Marko Poletanović (62’ Felicio Brown Forbes), Miłosz Szczepański (78’ Kamil Piątkowski), Sebastian Musiolik

Piast: Frantisek Plach – Bartosz Rymaniak, Uros Korun, Jakub Czerwiński, Mikkel Kirkeskov – Patryk Sokołowski (77’ Tomasz Jodłowiec), Tom Hateley, Gerard Badia (71’ Tiago Alves), Sebastian Milewski – Patryk Tuszyński (58’ Piotr Parzyszek), Jorge Felix

Jagiellonia Białystok – Lech Poznań 1:1 (1:0)

Będący w kryzysie gospodarze nadal bez zwycięstwa po wznowieniu rozgrywek, choć obiektywnie rzecz biorąc, w piątek z Lechem Poznań było zdecydowanie najbliżej. W pierwszej części gry tego meczu najciekawsze były ostatnie minuty. Najpierw „Jaga” wyszła na prowadzenie – z rzutu rożnego dośrodkowywał Martin Pospisil, strzał głową Jakova Puljicia wybronił Mickey van der Hart, ale w idealnym miejscu, by dobić piłkę stał Bogdan Tiru i skierował piłkę do bramki. Lech mógł jeszcze odpowiedzieć, gdy strzał Tymoteusza Puchacza zatrzymał się na poprzecze. Druga połowa zaczęła się od dwóch niekorzystnych sytuacji dla gości. Najpierw Kamil Jóźwiak zdobył bramkę będąc na minimalnym spalonym, a potem VAR anulował karnego, gdy wydawało się, że Zoran Arsenić faulował Tymoteusza Puchacza. Co jednak nie udało się w tych dwóch sytuacjach, zrobił Jakub Moder, który ledwo wszedł na boisko, a już doprowadził do wyrównania ładnym strzałem zza pola karnego. Po tym wydarzeniu było jeszcze wiele doskonałych sytuacji – w tym pudło sezonu zaliczył Christian Gytkjaer – ale wynik ani drgnął i chyba z czystym sumieniem można powiedzieć, że nikt nie jest w pełni zadowolony z remisu.

Bramki:

41’ Bogdan Tiru – 62’ Jakub Moder

Żółte kartki:

11’ Zoran Arsenić, 13’ Taras Romanczuk, 70’ Ariel Borysiuk – 34’ Tymoteusz Puchacz, 87’ Pedro Tiba, 90+2’ Jakub Moder

Jagiellonia: Damian Węglarz – Andrej Kadlec, Ivan Runje, Bogdan Tiru, Zoran Arsenić – Taras Romanczuk, Ariel Borysiuk, Przemysław Mystkowski (68’ Bartłomiej Wdowik), Martin Pospisil, Maciej Makuszewski (67’ Juan Camara) – Jakov Puljić (75’ Jesus Imaz)

Lech: Mickey van der Hart – Jakub Kamiński, Lubomir Satka, Thomas Rogne (31’ Djordje Crnomarković), Volodymyr Kostevych – Karlo Muhar (59’ Jakub Moder), Pedro Tiba, Tymoteusz Puchacz (77’ Filip Marchwiński), Dani Ramirez, Kamil Jóźwiak – Christian Gytkjaer

Wisła Kraków – Wisła Płock 2:2 (1:1)

W starciu dwóch imienniczek podział punktów. Zespół z Krakowa przerwał serię pięciu meczów wygranych z rzędu, ale i tak nie przegrywa i jest w coraz lepszej sytuacji. W sobotę gospodarze prowadzili dwukrotnie – najpierw po premierowym trafieniu w barwach „Białej Gwiazdy” Lubomira Tupty, a w drugiej połowie po rzucie karnym bezproblemowo wykorzystanym przez Jakuba Błaszczykowskiego. Goście jednak za każdym razem zdołali wyrównać. Pierwszy ich gol to autorstwo Dominika Furmana, który po rzucie wolnym otrzymał piłkę w polu karnym, ładnie się obrócił i pokonał Michała Buchalika. Druga bramka padła za to… w ostatniej akcji meczu. Pojedynek główkowy wygrany w polu karnym przez Alana Urygę dał „Nafciarzom” wymarzony i bezcenny punkt.

Bramki:

10′ Lubomir Tupta, 50′ Jakub Błaszczykowski (rzut karny) – 22′ Dominik Furman, 90+5′ Alan Uryga

Żółte kartki:

30′ Georgij Żukow, 85′ Vukan Savicević – 36′ Mateusz Szwoch, 38′ Damian Rasak, 86′ Cilian Sheridan, 90+5′ Angel Garcia

Wisła Kraków: Michał Buchalik – David Niepsuj, Lukas Klemenz, Rafał Janicki, Maciej Sadlok – Vullnet Basha, Gieorgij Żukow (61′ Nikola Kuveljić), Jakub Błaszczykowski (80′ Rafał Boguski), Vukan Savicević, Kamil Wojtkowski – Lubomir Tupta (70′ Aleksander Buksa)

Wisła Płock: Thomas Dahne – Damian Michalski, Michał Marcjanik, Alan Uryga, Angel Garcia – Damian Rasak (82′ Hubert Adamczyk), Torgil Gjertsen, Mateusz Szwoch, Dominik Furman, Giorgi Merebaszwili (75′ Suad Sahiti)  – Cilian Sheridan

Górnik Zabrze – Pogoń Szczecin 3:1 (2:0)

Po przerwie zimowej Pogoń wróciła wymęczonym zwycięstwem 3:2 z Wisłą Płock, ale potem już żadnego meczu nie wygrała. Słabszą formę „Portowców” w sobotę wykorzystał też Górnik, zasłużenie wygrywając na własnym boisku. Początek był bardzo ciekawy i obfitował w sytuację, jednak po 20 minutach gospodarze już się cieszyli. Świetną piłkę w pole karne zagrał Łukasz Wolsztyński, a Erik Jirka po długim rogu pokonał bramkarza rywali. Minęło trochę ponad 10 minut i drugą asystę w meczu na swoje konto mógł zapisać Wolsztyński, który tym razem zagrywał do Igora Angulo, a ten nie zwykł się mylić w sytuacjach sam na sam. Wynik drugiej połowy też został otwarty przez zabrzan. Tym razem swoje do dorobku gospodarzy dorzucił Jesus Jimenez – otrzymał piłkę przed polem karnym gości i huknął po długim rogu – bez szans dla Stipicy. Goście nie poddali się, ale starczyło to tylko na trafienie Pawła Cibickiego – drugie w tym sezonie. Pogoń jednak znacznie musi poprawić grę w kolejnych meczach. W 2019 roku walczyła ona o czołowe pozycje grupy mistrzowskiej, teraz sytuacja jest coraz trudniejsza.

Bramki:

20′ Erik Jirka, 33′ Igor Angulo, 66′ Jesus Jimenez – 76′ Paweł Cibicki

Żółte kartki:

11′ Roman Prochazka, 61′ Kamil Zapolnik, 74′ Alassane Manneh – 4′ Soufian Benyamina

Górnik: Martin Chudy – Dariusz Pawłowski, Przemysław Wiśniewski, Paweł Bochniewicz, Erik Janża, Erik Jirka, Roman Prochazka, Alassane Manneh (83′ Piotr Krawczyk), Jesus Jimenez – Łukasz Wolsztyński (56′ Kamil Zapolnik), Igor Angulo (78′ Mateusz Matras)

Pogoń: Dante Stipica – Jakub Bartkowski, Konstantinos Triantafyllopoulos, Benedikt Zech, Hubert Matynia – Tomas Podstawski (46′ Paweł Cibicki), Sebastian Kowalczyk, Zvonimir Kozulj (69′ Santeri Hostikka), Marcin Listkowski, Srdjan Spiridonović – Soufian Benyamina (63′ Michalis Manias)

Legia Warszawa – Cracovia 2:1 (2:0)

Czy Legia Warszawa po roku przerwy wróci na szczyt? Takie pytania pojawiają się już po 24. kolejce PKO BP Ekstraklasy, ale nie ma się co dziwić. Jeśli w meczu na szczycie odprawia się groźną Cracovię i zyskuje sześć punktów przewagi nad rywalem, musi to znaczyć, że zespół jest w formie. Gospodarze prowadzili już po 20 minutach, gdy kapitalną centrą z rzutu rożnego popisał się Arvydas Novikovas, a gola z bliskiej odległości zdobył Domagoj Antolić. Drugą bramkę podopieczni Aleksandara Vukovicia zdobyli tuż przed przerwą, gdy na kąśliwy strzał sprzed pola karnego zdecydował się Valerian Gvilia, a piłki nie dał rady zatrzymać Michal Pesković. Cracovia miała jeszcze dużo czasu na odrobienie strat, ale udało się jej tylko złapać kontakt – tuż po przerwie z rzutu karnego gola zdobył Sergiu Hanca. Do końca spotkania tempo mogło się podobać, ale sytuacji za wiele już nie było.

Bramki:

20’ Domagoj Antolić, 43’ Valerian Gvilia – 51’ Sergiu Hanca (rzut karny)

Żółte kartki:

48’ Artur Jędrzejczyk, 50’ Marko Vesović, 58’ Andre Martins – 34’ Cornel Rapa, 63’ Mateusz Wdowiak, 90+4’ Michal Siplak

Legia: Radosław Majecki – Marko Vesović, Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Michał Karbownik – Andre Martins (90+1’ Inaki Astiz), Domagoj Antolić, Arvydas Novikovas (63’ Paweł Wszołek), Valerian Gvilia, Luquinhas (90+4’ Tomas Pekhart) – Jose Kante

Cracovia: Michal Pesković – Cornel Rapa, Michał Helik, David Jablonsky, Michal Siplak – Janusz Gol, Mateusz Wdowiak (66’ Ivan Fiolić), Sylwester Lusiusz, Florian Loshaj (46’ Pelle van Amersfoort), Sergiu Hanca – Tomas Vestenicky (46’ Rafael Lopes)

Korona Kielce – Lechia Gdańsk 1:2 (0:1)

Goście byli faworytem tego meczu i z tej roli wywiązali się tak, jak trzeba, choć to nie było dla nich łatwe spotkanie. Objęli prowadzenie po niespełna 20 minutach gry, gdy centrę Filipa Mladenovicia z rzutu rożnego wzorcowym strzałem głową dopełnił Flavio Paixao. W szeregach Korony bardzo dobre wrażenie robił wracający po przerwie do Ekstraklasy – Petteri Forsell. To jednak nie on, a Michal Papadopoulos w 61. minucie zdobył gola wyrównującego, kierując piłkę do bramki z najbliższej odległości. Długo wydawało się, że w tym meczu innego rozstrzygnięcia, jak remis nie będzie, ale tuż przed upływem regulaminowego czasu gry Maciej Gajos urwał się obrońcom gospodarzy i na wślizgu, stojąc na krótkim słupku pokonał Marka Kozioła. Dla Korony na tym problemy się nie skończyły, bo w doliczonym czasie gry z boiska za czerwoną kartkę wyleciał Adnan Kovacević.

Bramki:

61’ Michal Papadopoulos – 17’ Flavio Paixao, 89’ Maciej Gajos

Żółte kartki:

51’ Marek Kozioł, 79’ Petteri Forsell – 58’ Conrado, 61’ Michał Nalepa, 61’ Dusan Kuciak, 75’ Kristers Tobers, 82’ Filip Mladenović, 90+4’ Mario Maloca

Czerwone kartki:

90+5’ Adnan Kovacević

Korona: Marek Kozioł – Mateusz Spychała, Ivan Marquez, Adnan Kovacević, Erik Pacinda – Rodrigo Zalazar (88’ D’Sean Theobalds), Milan Radin, Petteri Forsell, Marcin Cebula (42’ Michal Papadopoulos), Matej Pucko – Bojan Cecarić

Lechia: Dusan Kuciak – Rafał Kobryń, Michał Nalepa, Mario Maloca, Filip Mladenović – Kristers Tobers, Omran Haydary (69’ Kenny Saief), Maciej Gajos, Tomasz Makowski (80’ Jarosław Kubicki), Conrado (62’ Rafał Pietrzak) – Flavio Paixao

Zobacz także: PŚ w Lahti: Piątek dla Krafta, a jubileuszowy 1000. konkurs dla Geigera. Polacy dobrze indywidualnie, ale fatalnie w drużynie

Arka Gdynia – ŁKS Łódź 1:1 (0:0)

Dziesięć punktów do znajdującej się na „bezpiecznej” pozycji Wisły Kraków? O odrobieniu takiego dystansu w Łodzi chyba nikt nie myśli. ŁKS notuje trzeci remis z rzędu, ten był jednak wywalczony w najtrudniejszych okolicznościach. Po godzinie tego spotkania – w trakcie której niewiele się działo – Arka wyszła na prowadzenie dzięki bramce Marko Vejinovicia. To nieco ożywiło tempo meczu, ale ŁKS do wyrównania doprowadził już w doliczonym czasie gry, gdy z piłką w pole karne wpadł Ricardo Guima i kąśliwym strzałem zaskoczył Pavelsa Steinborsa. Biorąc pod uwagę przebieg wydarzeń w tym meczu, Arka nie może być zadowolona, że zainkasowała tylko jeden punkt.

Bramki:

57’ Marko Vejinović – 90+4’ Ricardo Guima

Żółte kartki:

37’ Fabian Serrarens, 54’ Mateusz Młyński, 80’ Adam Deja, 82’ Pavels Steinbors, 90+2’ Adam Marciniak – 16’ Tadej Vidmajer, 66’ Ricardo Guima

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Doug Bergqvist, Frederik Helstrup, Adam Marciniak – Adam Danch, Adam Deja, Mateusz Młyński (90+4’ Jakub Wawszczyk), Marko Vejinović (88’ Davit Skhirtladze), Nemanja Mihajlović – Fabian Serrarens (59’ Oskar Zawada)

ŁKS: Arkadiusz Malarz – Jan Grzesik, Carlos Moros Garcia, Maciej Dąbrowski (7’ Jan Sobociński), Tadej Vidmajer (46’ Adrian Klimczak) – Ricardo Guima, Maciej Wolski, Michał Trąbka, Antonio Dominguez, Adam Ratajczyk (68’ Samu Corral) – Jakub Wróbel

Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław 3:1 (0:0)

Cztery bramki wpadły na zakończenie kolejki w derbach Dolnego Śląska, a pierwsze zwycięstwo gospodarzy w 2020 roku może zostać uznane jako mała niespodzianka. Mecz miał dwa oblicza. W pierwszej części nie zanotowano bramek, a optyczną przewagę mieli goście. Druga część gry przebiegła zdecydowanie pod dyktando Zagłębia. Pierwszą bramkę w 56. minucie spotkania zdobył Sasa Zivec, który „wślizgiem” wykorzystał zagranie z lewej strony Damjana Bohara. Ten sam zawodnik zdobył też trzecią bramkę dla „Miedziowych”. Z kolei przy drugim trafieniu gospodarze zagrali naprawdę ładną zespołową akcję, którą strzałem z powietrza wykończył Patryk Szysz. Śląsk honorowe trafienie zaliczył na siedem minut przed końcem regulaminowego gry, a właściwie zrobił to za rywali Lubomir Guldan, który pechowo wpakował piłkę do swojej siatki. To nie zepsuło nastrojów w Lubinie, bo Zagłębie wygrywa i znajduje się teraz na pograniczu grupy mistrzowskiej i spadkowej.

Bramki:

56’ 79’ Sasa Zivec, 68’ Patryk Szysz – 83’ Lubomir Guldan (samobójczy)

Żółte kartki:

48’ Jewgienij Baskhirow – 84’ Krzysztof Mączyński

Zagłębie: Dominik Hładun – Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Sasa Balić – Jewgienij Baskhirow, Sasa Zivec, Dejan Drazić (81’ Jakub Tosik), Filip Starzyński (90+3’ Matjas Tajti), Damjan Bohar – Patryk Szysz (87’ Olaf Nowak)

Śląsk: Matus Putnocky – Lubambo Musonda, Israel Puerto, Diego Zivulić, Dino Stiglec – Jakub Łabojko (76’ Damian Gąska), Krzysztof Mączyński, Robert Pich (66’ Filip Marković), Michał Chrapek, Przemysław Płacheta – Filip Raicević (88’ Erik Exposito)

TABELA PKO BP EKSTRAKLASY

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1179 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.