Duże straty organizatorów igrzysk. Niezbędne będą cięcia w różnych obszarach

Foto: Pexels

Przełożenie Igrzysk Olimpijskich w  Tokio to znakomita wiadomość dla sportowców, którzy od jakiegoś czasu mają zaburzony cykl przygotowań do najważniejszej imprezy czterolecia. Gorzej jest z organizatorami, którzy przez ten ruch zanotują spore straty finansowe. O jakiej kwocie mowa?

Potrzebne dostosowania

Pierwotną datą rozpoczęcia Igrzysk w Tokio był 24 lipca 2020 roku, jednak jak wiadomo z powodu pandemii koronawirusa impreza została przełożona o rok i zacznie się prawie w tym samym terminie – 23 lipca 2021 roku. Sportowcy obecnie muszą przestrzegać wszelkich wydawanych zaleceń, co bardzo utrudnia trening, a do lipca sytuacja nie ustabilizuje się pewnie na tyle, by można było odbyć zawody, więc decyzja wydaje się być najlepszą  z możliwych. Rodzi też jednak pewne komplikacje finansowe dla organizatorów.

Christophe Dubi – dyrektor wykonawczy MKOl powiedział końcem ubiegłego tygodnia, że należy obniżyć poniesione koszty z wielu obszarów, w ramach których przygotowywane są zawody w Tokio tak, aby zminimalizować olbrzymie straty finansowe wynikające z przełożenia. Nie wiadomo na razie, które obszary ucierpią, ale dodatkowe koszty na swoje barki weźmie Komitet Organizacyjny Igrzysk Olimpijskich oraz MKOl.

Zobacz także:  Tottenham nie chce sprzedawać Kane’a, chyba że… ktoś da 200 milionów funtów!

Bardzo szeroka analiza

Czy to oznacza, że w stolicy Japonii nie będzie takiej „pompy” i rozmachu z jaką miały być przeprowadzone igrzyska? Pewnie organizatorzy zrobią wszystko, by z problemu wybrnąć jak najlepiej. Jak powiedział Dubi, do przeanalizowania jest każdy szczegół budżetu igrzysk i to wymaga czasu. Z kolei dyrektor generalny Komitetu Organizacyjnego Toshiro Muto zwrócił uwagę, że największe koszty zostaną poniesione w związku ze zmianą olimpijskiego harmonogramu. W liście do federacji narodowych miał on podobno decyzję o poniesieniu kosztów określić jako „duże wyzwanie” dla rodziny olimpijskiej.

Bezpieczeństwo sportowców priorytetem

Dubi wśród priorytetów wymienił z kolei zabezpieczenie zaplecza infrastrukturalnego – na czele z wioską olimpijską oraz sportowymi arenami. Bardzo duża część była już gotowa przed decyzją o odroczeniu  imprezy i mogła gościć sportowców. Niestety, dodatkowy rok opóźnienia to też dodatkowe koszty utrzymania poszczególnych obiektów. Po koronawirusie spojrzenie na zdrowie i bezpieczeństwo sportowców nie będzie już takie samo, więc organizatorzy też zrobią wszystko, by zapewnić im sanitarne, ale też ogólne bezpieczeństwo.

Zapewne przedefiniowaniu będą podlegać obszary związane z każdą możliwą olimpijską działalnością – zmniejszenie ilości imprez towarzyszących igrzyskom, zmiana funkcjonowania mediów, a być może też okrojenie najważniejszych  ceremonii – otwarcia i zamknięcia imprezy. Na razie wygląda to trochę, jak „wróżenie z fusów”, ale pewnie niedługo dostaniemy więcej szczegółów. Oby tylko za rok można było cieszyć się sportowym świętem i rywalizacją. Po tym, co mamy dzisiaj, nikt chyba nie będzie wymagał wielkiego olimpijskiego przepychu.

Zobacz także:  EURO 2020 – Czy możliwe jest zachowanie pierwotnego formatu turnieju? UEFA negocjuje z gospodarzami

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 1253 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.