Co zgasiło blask Tottenhamu? Finalista Ligi Mistrzów stacza się po równi pochyłej

Foto: Flickr

Tottenham Hotspur – klub z wielkimi tradycjami, ubiegłoroczny finalista Ligi Mistrzów znajduje się obecnie w dołku. Angielski gigant nie jest w stanie wygrać meczu od 28 września. Menedżer Mauricio Pochetino uważa, że doprowadził do tego spadek pewności siebie jego drużyny.

Lilywhites mieli ogromne szczęście, że w meczu z Brighton, tuż przed przerwą reprezentacyjną, nie opuścili Amex bez punktów. Na szczęście w 86. minucie Dele Alli uratował remis. W grze Tottenhamu widoczny jest ewidentny spadek ilości sytuacji bramkowych, co wcześniej im się nie zdarzało, często wręcz oszałamiali kreatywnością. Nawet ich największa gwiazda Harry Kane nie przypomina samego siebie sprzed kilku miesięcy.

Czytaj także:

Bundesliga: triumf BVB w pojedynku imienniczek, RB Lipsk obniża loty

Najbardziej zawiedli podczas ostatniego spotkania Ligi Mistrzów, które przegrali na własnym stadionie z Bayernem Monachium aż 7:2. Mimo, że doskonale weszli w mecz po szybkim trafieniu Sona, gwoździem do trumny okazało się trafienie Roberta Lewandowskiego tuż przed zejściem do szatni na przerwę. Po tej bramce Spurs nie zdołali się już podnieść. Po przerwie oglądaliśmy cały koncert niewykorzystanych okazji, w którym Bayern zdołał strzelić jeszcze 5 bramek, a Spurs zaledwie jedną po rzucie karnym, wykorzystanym przez Kane`a.

Pochetino uważa, że destrukcja z drugiej połowy tego spotkania miała ogromny wpływ na piłkarzy, ale jest to według niego normalne, biorąc pod uwagę rozmiary porażki.

– Przeciwko Bayernowi stworzyliśmy wiele szans, a jest to jedna z najlepszych drużyn w Europie. Kiedy pewność siebie spada, dzieje się to, co działo się w Brighton. W pierwszej akcji tracimy gola, to normalne w ostatnich dwóch meczach. Po wejściu w mecz nasza gra była lepsza. Stwarzaliśmy masę okazji. Pod względem ofensywnym gra była dobra. To kwestia pewności siebie. To naturalne, szczególnie po takiej porażce, której doświadczyliśmy – powiedział Pochetino na konferencji przedmeczowej.

– Gdy jesteś słaby i przegrywasz 7:2 z Bayernem, nie martwisz się o to. My jesteśmy źli, ponieważ analizując sytuacje, doszliśmy do wniosku, że już w pierwszej połowie powinniśmy wygrywać 3:1. Dla nas to jest problem. Trudna była druga połowa, kiedy ewidentnie ustępowaliśmy Bayernowi na każdym polu. To co wydarzyło się w Brighton to efekt tego meczu. Gra przyszła zbyt szybko. Obecnie jesteśmy w okresie, w którym jesteśmy podłamani, ale wciąż stawiamy sobie wysokie cele. Ten okres się skończy i wrócimy na właściwe tory – zapowiada Argentyńczyk.

Paweł Gębusiak
O Paweł Gębusiak 857 artykułów
Absolwent UWM w Olsztynie na kierunku Ekonomia, Uniwersytetu w Białymstoku na kierunku Polityka Społeczna oraz Politechniki Białostockiej na kierunku Informatyka. Mistrz Polski WPF 2018 w kulturystyce w kategorii Bodybuilding Disabled. Sportowiec z krwi i kości, pasjonat.

3 Trackbacks / Pingbacks

  1. Ekstraklasa: Wisła Płock już na podium, hit dla Legii Warszawa | Format Sportowy
  2. Wtorek z Ligą Mistrzów: pora na 3. kolejkę, ciekawie w Madrycie i Manchesterze | Format Sportowy
  3. "Kryzys wielkich" - kto cierpi w tym sezonie na brak formy? | Format Sportowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.