„Canarinhas” w Kielcach, czyli kobieca piłka znowu w centrum zainteresowania

Foto: Wikimedia Commons

W kwietniu 2019 roku – po świetnym turnieju reprezentacji Polski kobiet w Algarve – pisaliśmy o możliwym wzroście zainteresowania piłką kobiecą. Wczoraj była idealna szansa na to, by naszą drużynę znowu zobaczyć w akcji i to z nie byle kim – 10. drużyną świata wg kobiecego rankingu FIFA – Brazylią.

Goście z kraju, w którym piłka nożna jest religią

To dość wyświechtane powiedzenie w stosunku do Brazylii, ale ukazuje doskonale naturę tamtejszych ludzi, którzy w piłkę grają, gdzie tylko mogą. I to wcale nie jest tylko męski sport. Wczoraj do Kielc zawitały „Canarinhas”, czyli reprezentacja Brazylii, a to zespół może nie mający tak wiele sukcesów, jak męska kadra, ale i tak stojący kilka poziomów nad Biało-Czerwonymi. Brązowe medalistki MŚ z 1999 roku i srebrne z 2007 roku, dwukrotne wicemistrzynie olimpijskie – z Aten (2004) i Pekinu (2008). Na ostatnich igrzyskach – u siebie w ojczyźnie – gospodynie otarły się o medal, ale skończyły na 4. miejscu.

Nadzieja na lepsze jutro

I jak w tym zestawieniu odnaleźć reprezentację Polski, która… ani razu nie grała na mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich. W kwalifikacjach do dużych turniejów od 1991 roku czterokrotnie zajęła ostatnie miejsce w swoich grupach. W ostatnich latach o polskich piłkarkach na świecie robiło się co prawda coraz głośniej za sprawą gwiazd w postaci Katarzyny Kiedrzynek – bramkarki PSG oraz napastnik Ewy Pajor – występującej w Wolfsburgu. Do tego wspomniany lutowy Puchar Algarve, w którym Polki wygrywały z Holandią (1:0) i Hiszpanią (3:0) rozbudził nasze nadzieje na lepsze jutro. Wtorkowe spotkanie – nawet jeśli towarzyskie – było dobrą okazją do tego, by spojrzeć, w którym miejscu znajduje się nasza żeńska reprezentacja.

Milik na wylocie z Napoli. Trafi do innego giganta Serie A?

Wnioski po spotkaniu

Polki wczorajsze spotkanie przegrały 1:3. Brazylijki rozpoczęły strzelanie w 9. minucie, gdy niepilnowana przy rzucie rożnym Formiga wysoko wyskoczyła w polu karnym i uderzyła piłkę tak, że ta odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Na początku drugiej połowy wynik podwyższyła Tamires, ale blisko dziesięć minut później po świetnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Natalii Chudzik piłkę na głowę otrzymała Małgorzata Mesjasz i to pomogło złapać kontakt. Była szansa aby jeszcze przycisnąć rywalki, jednak wtedy to one wzięły się do pracy i w 79. minucie z najbliższej odległości piłkę do pustej bramki wpakowała Debinha. Mimo, że ten mecz zakończył się porażką, trzeba nasze dziewczyny za kilka rzeczy pochwalić, choć były też błędy.

Przede wszystkim ważne, że Polki tworzyły sobie sporo sytuacji, grając z dużo bardziej utytułowanym i wyrachowanym rywalem. Dużo zamieszania w przodzie robi Ewa Pajor i widać, że podporządkowanie pod nią gry ofensywnej reprezentacji Polski było dobrym krokiem. Wczoraj nasza największa gwiazda gola nie zdobyła, ale miała na to kilka szans i miejmy nadzieję, że wykorzysta je w dużo ważniejszych meczach. Na minus na pewno kilka błędów w defensywie – przede wszystkim na początku drugiej połowy, gdy Brazylijki dostały kilka prezentów od Polek i w efekcie tego padła druga bramka. Ponadto, podopieczne Miłosza Stępińskiego muszą poprawić ustawienie przy stałych fragmentach gry rywalek. Tak Polki straciły pierwszą bramkę, tak mogły stracić też czwartą, gdy piłkę z linii bramkowej wybijała jedna z naszych piłkarek.

Przed dziewczynami ważniejsze cele

Mecz z Brazylią nie był tylko po to, by Biało-Czerwone mogły zagrać towarzyski mecz z jedną z najbardziej rozpoznawalnych reprezentacji świata. Przede wszystkim to element przygotowań przed spotkaniami eliminacji do mistrzostw Europy. Już 12 listopada Polki zagrają w Lublinie z Hiszpanią pierwsze spotkanie w ramach tych eliminacji. Kolejnych siedem meczów przewidziano na 2020 rok, a w grupie eliminacyjnej do tego turnieju nasze panie zmierzą się jeszcze z Czechami, Azerbejdżanem czy Mołdawią. Wydaje się, że to właśnie reprezentacja z Półwyspu Iberyjskiego będzie najtrudniejszym rywalem w walce o awans do Euro 2021, ale jedno jest pewne, nasza kadra jest już na takim poziomie, że w tych eliminacjach możemy przeżyć dzięki niej sporo radości. Jakiś czas jeszcze jest potrzebny, by określić, czy to już właściwy czas, gdy Polki są gotowe na awans, ale z drugiej strony mając w tym bardzo młodym zespole już kilka doświadczonych gwiazd, można o tym myśleć. Trzymamy kciuki za nasze dziewczyny, bo w końcu „sky is the limit”.

Lek na nijakość Manchesteru United? Kto zostanie sprowadzony zimą?

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 966 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

1 Trackback / Pingback

  1. Zaha apeluje do Arsenalu o cierpliwość w sprawie Pepe | Format Sportowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*