Anglicy biją rekordy i są o krok od finału. Dziś grają mecz z Danią

foto: Wikimedia Commons

Reprezentacja Anglii jest już w półfinale Euro 2020 i z meczu na mecz wygląda bardziej przekonująco. To jedyna drużyna, która na tym turnieju w pięciu dotychczasowych meczach nie straciła gola. „Synowie Albionu” przed turniejem nie byli stawiani w gronie faworytów, ale teraz – na własnym stadionie – mogą zbudować wielką historię.

Ostatni raz było tak 25 lat temu

Euro w 1996 roku odbywało się na ośmiu angielskich stadionach, gdzie królowało hasło: „Football is coming home”. To wtedy po raz ostatni gospodarze tak wyraźnie zaakcentowali swoją obecność na dużym turnieju tej rangi. W składzie z Davidem Seamanem, Garym Nevillem, Alanem Shearerem czy obecnym selekcjonerem „Synów Albionu” – Garethem Southgatem doszli do półfinału, gdzie dopiero po rzutach karnych ulegli Niemcom. Medalu jednak wtedy nie było, podobnie jak 22 lata później, na Mistrzostwach Świata w Rosji. Gdy kończy się wymagający turniej na najgorszym dla sportowców 4. miejscu, pozostaje spory niedosyt. Teraz jednak historia wszystko może oddać z nawiązką, w czym bez wątpienia pomaga Anglikom status gospodarza większości spotkań.

Ta drużyna ma w sobie niesamowitą właściwość gry odmiennej od zazwyczaj znanej angielskiej prawidłowości. Dotychczas po kapitalnych eliminacjach przychodziło wielkie rozczarowanie na Mundialu i Euro. Anglicy często chcieli grać ładnie i widowiskowo, ale kończyło się na męczarniach i porażkach z rąk słabszych lub mocniejszych rywali. Teraz ekipa z Wysp Brytyjskich w sześciu meczach turnieju zdobyła 9 bramek, nie tracąc żadnej. I co ciekawe, wielu ekspertów uważa, że Anglicy potrafią długimi momentami nudzić, ale w sytuacji, gdy przynosi im to duże korzyści, ta kwestia schodzi na drugi plan.

Nokauty i rekordy

Mecz z Ukrainą, wygrany w ćwierćfinale 4:0 pokazał jednak, że ta drużyna może być i efektowna i efektywna. Na dobre obudził się Harry Kane, który ustrzelił dublet, swojego pierwszego gola w narodowej reprezentacji zgarnął Jordan Henderson, jedno trafienie dołożył Harry Maguire, a pięknie grającym aktorem drugiego planu okazał się Luke Shaw, który zaliczył dwie asysty w cztery minuty. W tyłach niezwykle pewny był Jordan Pickford i to wszystko pozwoliło na rozbicie rywala i pewny awans do kolejnej rundy, która odbędzie się już na Wembley.

Te wszystkie kolejne triumfy prowadzą do niezwykle ciekawych rekordów. „Three Lions” jako pierwsi w historii piłkarskich Mistrzostw Europy zostali drużyną, która nie straciła bramki w pięciu kolejnych meczach. W sumie został poprawiony też ogólny rekord Anglików w kolejnych meczach bez strzelonej bramki, bo do wyczynów na Euro należy dołożyć dwa spotkania tuż przed turniejem – z Rumunią i Austrią. Gdy przełożymy to na minuty, jakikolwiek angielski bramkarz w meczu reprezentacji stracił bramkę… 662 minuty temu, kiedy to na Wembley przeciwko gospodarzom w ramach eliminacji do MŚ w Katarze trafił Jakub Moder.

Zobacz także:  Belgia podjęła decyzję. Roberto Martinez zostaje na stanowisku!

Trener też ma swoje miejsce w historii

Gareth Southgate – to postać bez wątpienia kluczowa dla tej reprezentacji. Swoją karierę piłkarską skończył w 2006 roku w Middlesborough i wtedy też rozpoczął tam przygodę trenerską. Po tym szybko wszedł w tryby reprezentacyjnego treningu. Najpierw w latach 2013-2016 trenował kadrę młodzieżową, później przejął stery seniorskiego zespołu i już teraz jest dopiero drugim angielskim trenerem – po Alfie Ramseyu – który na dwóch kolejnych dużych turniejach (Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy) dochodził do półfinału. To jednak nie koniec przygody.

W tle jednak, nie bez powodu, pojawia się mała kontrowersja. Generalnie wiadomo, że turniej pod względem poziomu sportowego jest znakomity, ale jeśli chodzi o organizację,  gdy turniej odbywa się w kilkunastu miastach Europy, pojawiają się bardziej i mniej pokrzywdzeni. Anglicy dotychczas wszystkie mecze – poza wspomnianym ćwierćfinałem – zagrali u siebie na Wembleg, gdzie zresztą wrócą na półfinały i finał. Żadna inna drużyna nie może się pochwalić tak dużym komfortem – po pierwsze nie musi wiele podróżować, po drugie cały czas ma za sobą doping miejscowych kibiców, a to w tych czasach znaczy bardzo wiele.

Pora na „duński dynamit”, w finale możliwy hit

Teraz Anglików czeka spotkanie z reprezentacją Danii. Rozbrojenie „duńskiego dynamitu” wcale łatwe być nie musi, bo w drużynie bez wielkich gwiazd oraz Christiana Eriksena, który nie może grać na Euro po pierwszym spotkaniu widać ogromną wolę walki i wysyp nowych gwiazd – m.in. niesamowitego Joakima Maehle, który z meczu na mecz gra coraz lepiej i zostaje na ustach całej piłkarskiej Europy. Jeśli uda się pokonać Skandynawów, w finale na „Synów Albionu” będzie czekać jeden z wielkich rywali – będą to Włosi. Przygoda podopiecznych Garetha Southgate’a może na tym Euro zostać spięta piękną klamrą.

O Radosław Kępys 1801 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.