5 wniosków przed meczem z Anglią. Plan minimum wykonany z problemami

foto: Wikipedia

W średnim stylu odniesione zwycięstwa z Albanią i San Marino dają nam to, na co liczyliśmy – 6 punktów we wrześniowym okienku reprezentacyjnym. Teraz przed reprezentacją Paulo Sousy najtrudniejszy mecz z Anglią. Co wiemy przed wieczorną potyczką na Stadionie Narodowym?

1. Plan minimum wykonany

Zostawiając na boku kwestie czysto piłkarskie (o których poniżej), a biorąc matematyczne – kadra Paulo Sousy zrobiła to, co było trzeba. Pokonała 4:1 Albanię i 7:1 San Marino, a więc zdobyła 6 punktów na 6 w meczach, które trzeba było wygrać. Każdy wywalczony punkt z Anglią będzie dodatkowym bonusem, który będzie nas premiował w walce o baraże. W tej chwili mamy trzy punkty przewagi nad Madziarami, ale oni w środę grają z Andorą, więc raczej zrównają się z nami punktowo. Walka o 2. miejsce może trwać do końca, ale jeśli wyniki będą się układać przewidywalnie, w ostatniej kolejce, gdy gramy z Węgrami na Narodowym oba zespoły będą miały równą liczbę punktów.

2. Tracimy bramki ze wszystkimi

Ostatnie czyste konto – Andora. Później kolejno traciliśmy bramki z Anglią (2), Rosją (1), Islandią (2), Słowacją (2), Hiszpanią (1), Szwecją (3), Albanią (1) i San Marino (1). Ta niechlubna lista niestety dziś na Narodowym może zostać wydłużona o drugi mecz z Anglikami. Nasza gra w obronie wygląda źle. Paulo Sousa na początku kadencji wymyślił sobie, że spróbuje nauczyć nas gry trójką z tyłu, ale to od początku była misja skazana na niepowodzenie. Problem w tym, że gdy wracamy do czwórki – to poprawy nie ma. Słabszy niż kilka lat temu jest Kamil Glik, Jan Bednarek też odstaje od swojego poziomu, a to co momentami robi Michał Helik, który nie wiadomo skąd ma stałe miejsce u Paulo Sousy jest dość dziwne. Kiedy wreszcie przerwiemy niekorzystną passę?

3. Drugi garnitur mocno dziurawy

Oj, jak my się możemy bać czasów, gdy Robert Lewandowski zawiesi buty na kołku. Do tego jeszcze pewnie zostało kilka lat, ale pokaz tego, jak my wyglądamy, dostaliśmy w drugiej połowie meczu San Marino, którą prawie zremisowaliśmy. Gdyby nie koncert strzelecki Adama Buksy w końcówce, byłoby 5:1 i – co tu dużo mówić – wstyd. Na Anglię kapitan reprezentacji Polski wyjdzie w pierwszym składzie, do tego pojawią się też Kamil Glik, Jan Bednarek, Grzegorz Krychowiak więc personalnie będziemy wyglądać lepiej, ale jeśli nasza „jedenastka B” męczy się nawet z zawodnikami z San Marino – to znak, że jest bardzo źle i za jakiś czas mogą nas czekać bardzo nieprzyjemne lata.

4. Kilka postaci nie udźwignęło reprezentacji

Bardzo słaby mecz Kamila Piątkowskiego, stremowany Jakub Kamiński, który w całym meczu zaliczył 18 strat, do tego kolejny przeciętny mecz Michała Helika – z takimi postaciami na pewno ta kadra nie stanie się lepsza. Mało zrozumienia, konceptu, pomysłu na grę – gdy szwankuje to u kilku piłkarzy, cierpi reszta, która potrafi zrobić naprawdę dużo, gdy jedenastka jest w miarę dobrze do siebie dopasowana. Niestety, Paulo Sousa od początku kadencji nie trafia ze składem. Do rezerwowych ma naprawdę dobre czucie, bo z San Marino świetne wejście zaliczyli Nicola Zalewski i strzelec hat-tricka Adam Buksa.

5. Gra bez tempa

Co od początku kadencji Paulo Sousy może dziwić – zbyt wolne konstruowanie akcji, zbyt duże skupienie na defensywie. Jeśli nawet z San Marino mamy momenty, gdzie piłka wędruje do bramkarza lub jest rozgrywana w tylnej strefie, a za chwilę musimy się bronić przed atakami najsłabszej reprezentacji świata złożonej z półamatorów, to znaczy, że coś nie gra, a głównym elementem naszej gry w takich meczach powinno być szybkie wyjście spod presji rywala i zagrożenie jego bramki. W dwóch poprzednich wrześniowych meczach takich sytuacji mogliśmy mieć w sumie 20 – 30, więc strzeliliśmy w sumie 11 goli i to się szanuje, ale z Anglią będziemy mieli ich kilka i najważniejsza kwestia leży w tym, by te okazje wykorzystywać.

O Radosław Kępys 1864 artykuły
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.