Sąd Najwyższy powinien poczekać na wyrok TSUE w sprawach frankowych

foto: pixabay

W kwietniu zapadną trzy wyroki, bardzo ważne dla tak zwanych frankowiczów – którzy od lat walczą w sądach o unieważnienie umów kredytowych we frankach szwajcarskich. Sąd Okręgowy w Gdańsku wystosował pytania do Sądu Najwyższego, a także do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Posiedzenia obu tych organów mają się odbyć w tym miesiącu. SN spotka się dwa razy – w pełnym składzie 13 kwietnia i w niepełnym 15 kwietnia, a TSUE swoje orzeczenie ma wydać 29 kwietnia. Do Sądu Najwyższego zostało skierowanych sześć pytań, które pokrywają się z pięcioma pytaniami zadanymi Trybunałowi Sprawiedliwości. Prawnicy uważają, że SN powinien wstrzymać się z wydaniem swojego wyroku do czasu, gdy zapadnie wyrok TSUE. Dlaczego?

 

– Ważne jest, aby Sąd Najwyższy z obiema swoimi uchwałami poczekał do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Sąd Najwyższy orzekał bowiem w przeszłości w sposób niezgodny z orzecznictwem TSUE. I tym razem może się okazać, że polski organ sądowniczy inaczej zinterpretuje standard obrony konsumenta na rynku wspólnotowym. W szczególności chodzi zaś o interpretację przepisów dyrektywy 93/13 – powiedziała serwisowi eNewsroom mecenas Barbara Garlacz. – Dyrektywa 93/13 wyznacza minimalny standard ochrony konsumenta, do którego zobowiązały się państwa członkowskie Unii. Natomiast jest ona jest tylko pewnym punktem wyjściowym. To znaczy, że sądy krajowe mogą przepisy prawa krajowego interpretować w sposób bardziej korzystny, niż wynikałoby to z postanowień dyrektywy. I tutaj powstaje problem – ponieważ dotychczasowe orzeczenia Sądu Najwyższego wskazują na to, że traktuje on standard ochrony wyznaczony przez dyrektywę jako pewnego rodzaju maksimum ochrony, które trzeba przyznać konsumentowi z konieczności – bo Trybunał zobowiązał do tego sądy krajowe. Nie spotkaliśmy się jeszcze po stronie Sądu Najwyższego z orzecznictwem prokonsumenckim – chociaż istnieją przepisy prawa krajowego, które by na to pozwalały. Dlatego Sąd Najwyższy – biorąc pod uwagę jego przeszłość orzeczniczą na gruncie spraw frankowych, a także fakt, że jeszcze nie tak dużo spraw frankowych do niego trafiło i argumenty stron w procesach są różne – powinien poczekać najpierw na zdanie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – przekonuje mec. Garlacz.

 

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.