Rynki nie brały na poważnie drugiej fali pandemii

foto: pixabay

Jeżeli jesienią powróci druga fala pandemii, to dolar będzie się wzmacniał. Rynki finansowe nadal nie biorą pod uwagę takiego scenariusza.

Jednak sytuacja w niektórych krajach zaczyna się pogarszać. Przykładem Australia i Izrael. Ponownie wprowadzane są ograniczenia, choć przede wszystkim na lokalna skalę. Jednak na giełdach nie widać nerwowości z tego powodu.

– Rynki finansowe żyły taką perspektywą, że mieliśmy wyniszczający dla gospodarki lock down, ale niektóre ograniczenia zniesiono szybciej niż się spodziewaliśmy i perspektywy będą już tylko lepsze – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Teraz okazuje się, ze powrót do normalności może być bardzo wyboisty.

Nawet jeśli inwestorzy bagatelizują jesienne zagrożenie, to jednak już obecnie rzeczywistość jest jednak taka, że w USA nie udało się poskromić pandemii. D.Trump otworzył gospodarkę USA na dużo wcześniejszym etapie niż zrobiła to Europa i długo czuł się wygranym w trwającej kampanii o reelekcję. Zatrudnienie zaczęło rosnąć, odbiła sprzedaż detaliczna.

Nastroje inwestorów na giełdach w USA są lepsze niż na giełdach europejskich. Na europejskich giełdach indeksy nie biją historycznych rekordów.

Ta różnica w nastrojach wynika z tego, że Stany Zjednoczone mogą pozwolić sobie na dużo większy deficyt budżetowy. Jednak nie wiadomo jakie będą skutki takiej bardziej ryzykownej polityki, zwłaszcza, gdyby pandemia wróciła drugą falą.

– Gdyby jesienią druga fala pandemii była mocniejsza, dla rynku walutowego oznaczałoby to wzmocnienie dolara – komentuje ekspert XTB.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.