Rozmowy USA i Chin w centrum uwagi inwestorów na rynku ropy naftowej.

foto: pixabay

Notowania ropy naftowej konsolidowały przez większość minionego tygodnia. Niemniej, w piątek ceny ropy ruszyły w górę po optymistycznych komentarzach ze strony amerykańskiej administracji, zapowiadających rychłe osiągnięcie kompromisu handlowego z Chinami. W niedzielę raport chińskiej państwowej agencji Xinhua ocenił sytuację w podobnie pozytywnym tonie, co dzisiaj pozwala notowaniom ropy naftowej na utrzymanie wzrostów z końcówki minionego tygodnia.

Kwestia tzw. porozumienia pierwszej fazy obecnie jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na ceny ropy naftowej. Po udanych rozmowach na linii USA-Chiny w pierwszej połowie października, negocjacje zaczęły się przedłużać, wywołując obawy o to, że podobnie jak to bywało wcześniej, politycy z obu krajów nie będą w stanie wypracować żadnego porozumienia. Te obawy były podsycane przez przedstawicieli zarówno USA, jak i Chin, którzy zaznaczali, że nie dopuszczą do podpisania umowy niekorzystnej dla ich państwa.
Biorąc pod uwagę zróżnicowane informacje napływające z USA i Chin, należy traktować obecne optymistyczne doniesienia z dystansem, jednak ze świadomością, że mogą one nadal wyraźnie wpływać na ceny ropy naftowej. Tymczasem drugim istotnym czynnikiem cenotwórczym są spekulacje dotyczące zbliżającego się spotkania OPEC w Wiedniu, zaplanowanego na 5-6 grudnia.

Ubiegłotygodniowe raporty kluczowych instytucji na rynku ropy naftowej nie były spójne w kwestii prognoz skali wzrostu podaży ropy naftowej na świecie. W rezultacie, nie ma pewności co do decyzji OPEC. Póki co za najbardziej prawdopodobny scenariusz uznawane jest przedłużenie porozumienia naftowego na kolejne miesiące (być może do końca 2020 r.), jednak bez zmian limitów produkcji.

Biorąc powyższe czynniki pod uwagę, notowania ropy naftowej mogą mieć trudności z kontynuacją zwyżek, jeśli nie pojawią się nowe impulsy fundamentalne i polityczne.

Wydział Analiz Rynkowych

Dom Maklerski BOŚ S.A.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.