Porozumienie jest, sceptycyzm pozostał

foto: flickr

Formalnie najważniejszym wydarzeniem tego tygodnia jest podpisanie porozumienia handlowego pomiędzy USA a Chinami. W komentarzach do tego wydarzenia dominuje jednak dalece posunięty sceptycyzm. Tymczasem w Europie opublikowano świetne dane dotyczące sprzedaży samochodów… które wcale nie są tak dobre.

Publikacja tekstu porozumienia nasuwa jeszcze więcej wątpliwości, niż mieliśmy wcześniej. Już przed podpisaniem wiadomo było, że cła na import z Chin zostaną obniżone w bardzo niewielkim stopniu, zaś Pekin zobowiąże się do potężnych zakupów w USA. Amerykanie jednocześnie dali do zrozumienia, że do wyborów nie zamierzają obniżać ceł, a poważniejsze rozmowy nad finalnym (znoszącym cła) porozumieniem mogą mieć miejsce dopiero po wyborach. Swoje wątpliwości do umowy wyraziła już agencja Moody’s, czy dziennik Financial Times, choć nie przeszkodziło to amerykańskim rynkom zamknąć się wczoraj na kolejnych historycznych maksimach. Uwaga inwestorów powinna teraz przesunąć się na sezon wyników kwartalnych. W relacjach z Chinami monitorowany będzie przede wszystkim import z USA – jeśli dane nie pokażą istotnego wzrostu, rynek szybko może zacząć wątpić w trwałość umowy. Pierwsze istotne dane, chiński bilans handlowy za luty, opublikowane będą na początku marca.

Z Europy napłynęły pozornie bardzo dobre dane, sprzedaż samochodów w grudniu wzrosła o 21% r/r. Mogłoby to wyglądać na ożywienie gospodarcze, szczególnie przy wzroście wskaźników PMI, który obserwowaliśmy w czwartym kwartale. Jednak jest mało prawdopodobne, aby w siedzibach producentów aut strzelały dziś korki od szampana. Potężny wzrost sprzedaży do przede wszystkim efekt zmian regulacyjnych od początku tego roku, które nakładają wysokie kary za przekroczenie średniej emisji CO2. W efekcie na niektórych rynkach sprzedaż w grudniu wzrosła nawet dwukrotnie! Dodatkowo zmiany regulacyjne mieliśmy poprzednio jesienią 2018 roku i w ich wyniku spadła sprzedaż w ostatnim kwartale tamtego roku, w wyniku czego obserwowaliśmy niski efekt bazy. Łącznie te dwa czynniki przełożyły się na potężny wzrost sprzedaży w ujęciu rocznym, ale nie będzie t efekt trwały i widać to choćby w danych o produkcji – o ile we Francji wzrosła ona w czwartym kwartale o 10% r/r, w Niemczech odnotowaliśmy spadek o 8% r/r. Nie ulega wątpliwości, że na dłuższą metę zmiany regulacyjne są dla producentów niekorzystne i stanowią obecnie spore wyzwanie dla europejskiej gospodarki. Warto odnotować, że pomimo wzrostu w Europie, analizowana przez nas sprzedaż na 10 największych rynkach odnotowała 16-ty spadek w ujęciu rocznym! Sprzedaż spadała w Chinach (-1%), USA (-6%), Indiach (-8,4%) i Japonii (-11%).

W dzisiejszym kalendarzu mamy dwie istotne pozycje: raport kwartalny Morgan Stanley (przed sesją w USA) oraz publikację danych o sprzedaży detalicznej w USA (14:30). Warto też pamiętać o paczce danych z Chin, którą poznamy w nocy – zawierać będzie m.in. dane o PKB. Złoty rozpoczyna czwartkowy handel od osłabienia. O 9:00 dolar kosztuje 3,7962 złotego, euro 4,2320 złotego, frank 3,9368 złotego, zaś funt 4,9500 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA
Główny Ekonomista XTB
przemyslaw.kwiecien@xtb.pl

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.