Pandemia może wpłynąć na budżety samorządów na długie lata

Ubiegłoroczny budżet Poznania ucierpiał w wyniku mniejszej mobilności mieszkańców i ograniczenia działalności w wielu branżach lokalnej gospodarki. Straty do listopada wyniosły 200 mln zł. Największe ubytki po stronie dochodów dotyczą wpływów z komunikacji miejskiej oraz z podatku dochodowego od mieszkańców. – Udało się maksymalnie ochronić przed cięciami program inwestycji miejskich i duże przedsięwzięcia są realizowane zgodnie z planem – zapewnia Piotr Husejko, dyrektor Wydziału Budżetu i Kontrolingu Urzędu Miasta Poznania.

– Pierwsze szacunki dotyczące wykonania budżetu za 2020 rok, których dokonaliśmy na początku pandemii koronawirusa, czyli na przełomie marca i kwietnia 2020 roku, były dość pesymistyczne. Dzisiaj po podsumowaniu roku wiemy, że pandemia odcisnęła swoje piętno na budżecie, ale na szczęście nie tak bardzo, jak przypuszczaliśmy. Ubytki dochodów budżetowych są jednak faktem, a pandemia wciąż trwa, więc możemy się spodziewać jej wpływu także na tegoroczny budżet. Zakładamy, że negatywne skutki pandemii będziemy odczuwać jeszcze co najmniej przez kilka miesięcy – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Piotr Husejko.

W budżecie Poznania na 2020 rok największe ubytki dochodów dotyczą miejskiej komunikacji zbiorowej. Powodem jest ograniczenie mobilności mieszkańców w wyniku pandemii i wprowadzonych obostrzeń. Wpływy ze sprzedaży biletów komunikacji miejskiej były w 2020 roku niższe o 67 mln zł, czyli około 1/3 zaplanowanych na cały rok.

– Niższe były również wpływy z  tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych. Do kasy miasta trafiło o 35 mln zł mniej, niż pierwotnie planowaliśmy. Mniejsze dochody niż przewidywane przyniosła także sprzedaż nieruchomości miejskich. Popyt na lokale przeznaczone na cele usługowe był mniejszy, bo wiele firm wstrzymało inwestycje. Zapewne dopiero za jakiś czas okaże się, w jakim stopniu pandemia wpłynie długoterminowo na funkcjonowania miasta. Będziemy to obserwować z niepokojem, bo obecna sytuacja gospodarcza może zmienić finanse miast na długie lata – dodaje dyrektor Wydziału Budżetu i Kontrolingu Urzędu Miasta Poznania.

Część wpływów uzyskanych w 2020 roku jest pochodną tego, co działo się w 2019 roku, np. wpływy z podatku dochodowego PIT lub CIT. Dopiero realizacja budżetu w 2021 roku pokaże skalę, w jakiej pandemia uszczupli dochody samorządów.

– Po stronie wydatków budżetowych związanych z pandemią największe kwoty dotyczyły polityki społecznej, czyli kosztów zakupu środków ochrony osobistej dla pracowników służb miejskich, pomocy społecznej, np. mieszkańców i pracowników DPS-ów czy pracowników żłobków miejskich. Znacznym obciążeniem były także zakupy komputerów i systemów informatycznych niezbędnych do świadczenia pracy zdalnej – wymienia Piotr Husejko.

W sumie tzw. koszty covidowe, które nie zostały zaplanowane w budżecie miasta, to ponad 20 mln zł. Z kolei pewna część wydatków zaplanowanych na 2020 rok nie doszła do skutku z uwagi na wprowadzone obostrzenia, np. sfinansowanie imprez, które miasto miało przeprowadzić, dofinansowanie koncertów czy spotkań. Podobnie było z działalnością sportowo-kulturalną. Mniejsze wydatki na obiekty i wydarzenia pozwoliły przeznaczyć więcej środków finansowych na ochronę osobistą pracowników lub koszty wdrożenia pracy zdalnej.

– Polityka inwestycyjna miasta nie zmieniła się w okresie pandemii i w zasadzie wszystkie najważniejsze inwestycje miejskie są realizowane. Miejski program inwestycyjny jest w znacznym stopniu finansowany funduszami unijnymi. Większość inwestycji jest w trakcie i trudno byłoby wstrzymać prace na budowach. W 2020 roku szukaliśmy oszczędności raczej na małych inwestycjach, np. w zakupach sprzętu dla jednostek samorządowych, które mogły poczekać. Ale patrząc na miliardowy budżet inwestycyjny rocznie, to jest niewielka kwota. Mieszkańcy z pewnością nie dostrzegli niekorzystnych zmian w usługach publicznych i funkcjonowaniu służb miejskich – zapewnia dyrektor w poznańskim UM.

Jak podkreśla, dla finansów samorządów problemem jest nie tylko pandemia i lockdown. Ich skutki tylko nałożyły się na systemowe kwestie, które od lat doskwierają miastom. Chodzi m.in. o dodawanie samorządom zadań, na które z budżetu centralnego nie płyną adekwatne środki. Tak jest m.in. w oświacie. W 2021 roku do zadań oświatowych Poznań dopłaci 551 mln zł (w 2015 roku było to 298 mln zł).

– Kolejna kwestia to obniżka podatku PIT z 2019 roku czy zwolnienie 26-latków z podatku dochodowego. To wszystko odbywa się kosztem samorządów i nakłada się na problemy finansowe wynikające z pandemii. Z pewnością jednorazowe przekazanie 93 mln zł z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych dla Poznania nie rozwiąże systemowych problemów finansowania samorządów, które są bolączką od wielu lat – podsumowuje Piotr Husejko.

Dochody Poznania w 2021 roku zaplanowano na prawie 4,36 mld zł. To nieco więcej niż w budżecie przyjmowanym w ubiegłym roku. Wydatki mają pochłonąć niemal 5,19 mld zł, także więcej niż rok temu. Najwięcej, bo aż 1,6 mld zł, miasto wyda w tym roku na drogi i komunikację zbiorową. Planowane wydatki na oświatę to prawie 1,4 mld zł, ponad 993 mln zł Poznań przeznaczy na politykę społeczną, zdrowotną i rodzinną, a niemal 238 mln zł zaplanowano na gospodarkę komunalną i ochronę środowiska. Inwestycje w tym roku zaplanowano na 1,3 mld zł.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.