Od stycznia ceny na stacjach paliw powinny spadać

foto: pixabay

Cena ropy naftowej spadała w trzecim tygodniu listopada, co jest powiązane z informacjami płynącymi z Rosji, która nie jest chętna, aby podczas obrad grudniowego szczytu OPEC+ doszło do decyzji o obniżeniu produkcji.

– W przyszłym roku spodziewane są duże wzrosty podaży ropy naftowej ze strony krajów spoza OPEC, nawet o 2,3 mln baryłek dziennie – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB.

Natomiast prognozy dotyczące wzrostu popytu są kiepskie. Ma być wyższy tylko o 1,2 mln baryłek dziennie.
Rynek ropy w najbliższym czasie może znajdować się w trendzie spadkowym. Tendencję tą może zmienić porozumienia handlowe USA-Chiny, jeżeli do takiego dojdzie.

Ropa brent kosztuje w okolicach 62 USD za baryłkę. Natomiast ropa WTI poniżej 57 USD.

– Wobec dosyć negatywnych prognoz Międzynarodowej Agencji Energii, która wskazuje na wzrost podaży przy spadku popytu można w pierwszej połowie przyszłego roku spodziewać się istotnego wzrostu zapasów, co wpłynęłoby na spadki cen nawet w okolice poziomu 50 USD za baryłkę – komentuje M.Stajniak.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.