Koniec z wiecznym debetem, czyli rady dla zadłużonych

foto: sitebuilderreport.com

Nikt nie lubi być na cenzurowanym, szczególnie w tak delikatnej sprawie jak pieniądze. Zgodnie z badaniami BIG InfoMonitor, czterech na pięciu Polaków chce od razu spłacać swoje długi, by uniknąć ich negatywnych konsekwencji . Mimo tych szczerych chęci dłużników jednak wciąż nie brakuje. Prawie 3 mln Polaków posiada niespłacone zobowiązania, które łącznie przekraczają 73 mld zł. Specjalnie na zbliżający się Ogólnopolski Dzień Bez Długów przygotowaliśmy kilka krótkich wskazówek, co zrobić, by się od nich uwolnić.

Rachunek sumienia i portfela – wypracuj system wczesnego ostrzegania

Najważniejsze jest zdanie sobie sprawy, że nawet najmniejszego zadłużenia nie wolno lekceważyć i należy mu przeciwdziałać możliwie jak najwcześniej. Co powinno sygnalizować problem? Prostym sprawdzianem jest test 15 pytań. Jest to rodzaj termometru pozwalającego stwierdzić czy nie cierpimy na stan podgorączkowy w finansach osobistych

Jeśli okaże się, że przekroczyliśmy bezpieczną granicę nie należy chować głowy w piasek i panikować lecz rzeczowo, z optymizmem pozbawionym życzeniowego myślenia, przygotować dobry plan wyjścia. Najpierw policzyć swoje stałe zobowiązania oraz zaległości. Pod lupę trzeba wziąć wszystkie kredyty i pożyczki, które zaciągnęliśmy, sprawdzić też rozliczenia bieżących kosztów życia, mieszkaniowych, mediów, rachunków za telefon, telewizję czy internet. Nie można lekceważyć nawet pozornie drobnych kosztów, np. upomnień, mandatów, czy opłat sądowych.

Bywa, że trudno przypomnieć sobie wszystkie zaległości – wtedy najlepiej przejrzeć dokładnie pochowane w szufladach dokumenty, monity, wezwania od wierzycieli, a jeśli to nie wystarczy zwrócić się do BIG InfoMonitor i Biura Informacji Kredytowej po raporty o sobie, które raz na pół roku wydawane są bezpłatnie. Z dokumentu uzyskanego z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor można będzie odczytać, kto i jakie informacje wpisał na nasz temat, będzie więc m.in. wiadomo komu nie zapłaciliśmy w terminie i jaka to jest suma. Z kolei z BIK – dowiemy się, m.in. jakie kredyty i pożyczki mamy do spłacenia, ile ich jest na jakie kwoty. Nie wolno się załamywać, nawet gdy kwota zaległości wydaje się zbyt trudna do spłaty. W chwilach zwątpienia warto poprosić o wsparcie rodzinę i przyjaciół. Głęboki oddech, czas na kolejny krok!

Zbawienna zmiana przyzwyczajeń

Znając już stan swego zadłużenia, należy dokładnie przeanalizować wydatki. Na pewno znajdą się tam takie, z których można zrezygnować lub je ograniczyć. Warto zrobić szczegółowy plan i wskazać punkty, w których oszczędzanie będzie kosztowało najmniej wyrzeczeń. Trzeba nauczyć się odróżniać wydatki konieczne, tzw. potrzeby od zachcianek, z których najłatwiej będzie nam zrezygnować. Jest na to bardzo prosty sposób. Zbierajmy paragony, a raz w tygodniu korzystając z kolorowych zakreślaczy oceńmy, które wydatki były absolutnie konieczne i zakreślamy je na czerwono, a te które nie były szczególnie koniecznie – na zielono. Jak rozłożymy wszystkie paragony na stole, czy podłodze zobaczymy efekt „łączki”. Sami zauważymy i zdecydujemy jak można stopniowo zmienić proporcje

Tzw. efekt latte, czyli rezygnacja z małych przyjemności, znalezienie tańszych usług w okolicy czy korzystanie z promocji w supermarkecie mogą nieoczekiwanie przynieść ulgę dla portfela. Zjawisko to zostało pierwszy raz opisane przez amerykańskiego autora książek Davida Bacha. Obserwując ludzi, którzy każdego dnia w drodze do pracy kupowali kawę, dopatrzył się w tym zachowaniu szansy na spore oszczędności. Według niego, jeśli ograniczylibyśmy wydatki na drobne przyjemności, to w perspektywie kilkudziesięciu lat, moglibyśmy zaoszczędzić setki tysięcy złotych. Dodatkowo, gdybyśmy potrafili zmierzyć się ze swoimi zgubnymi nawykami, nałogami np. paleniem, to oprócz poprawy zdrowia, pojawia się szansa na lawinowy wzrost oszczędności – przeciętny palacz rocznie puszcza z dymem około 5,5 tys. zł.

By zwiększyć motywację, a przez to konsekwencję w zarządzaniu swoimi finansami warto skorzystać z przyjaznych i powszechnie dostępnych narzędzi, np. arkuszy excela pokazujących efektywność i skalę poczynionych oszczędności. To punkt wyjścia do poszukiwania własnej metody lepszego radzenia sobie z pieniędzmi.

Świeży dopływ gotówki

Sama oszczędność to jednak często zbyt mało, aby szybko spłacić zaległe długi. Prostym, lecz jednocześnie trudnym sposobem jest podniesienie swoich dochodów. Spokojnie – nie trzeba od razu szukać nowej pracy. Można spróbować poprosić szefa o podwyżkę lub znaleźć dodatkowe źródło dochodów. Świat oferuje dziś wiele możliwości dla chcących zarobić parę złotych, tym bardziej że mamy do czynienia z rynkiem pracownika, który naprawdę może dziś przebierać w ofertach. Wystarczy pomyśleć, w czym jest się dobrym i kto wynagrodzi nasz trud w gotówce.

Paradoksalnie najczęściej do dorabiania z jednej strony zniechęca przekonanie, że w grę wchodzą zbyt małe, niewarte zachodu pieniądze, a z drugiej względy „honorowe”. Niekiedy trzeba kwestie ambicjonalne odłożyć na bok, bowiem żadna praca nie hańbi. Dla wielu jest to trudna do pokonania, ale na szczęście tylko mentalna bariera.

Warto także zrobić przegląd swoich rzeczy osobistych. Być może są wśród nich takie, których nie będzie żal sprzedać, a dadzą środki na spłatę części zadłużenia. Sposobów znalezienie klientów jest sporo, można to zrobić na serwisach ogłoszeniowych, dołączyć do grup wyprzedażowych na portalach społecznościowych albo skorzystać z coraz bardziej popularnych w Polsce wyprzedaży garażowych.

Strategia kluczem do sukcesu

Po rozpoznaniu skali problemu oraz finansowej mobilizacji w formie oszczędności i zwiększenia przychodów, można stanąć do regularnej bitwy z długami. Sukces zależy w dużym stopniu od wytrwałości i konsekwencji działania według obranej strategii. Eksperci polecają trzy różne podejścia do problematyki: (1) spłatę długu o jak najniższym pozostałym zobowiązaniu; (2) spłatę długu z najwyższym oprocentowaniem lub (3) spłatę długu z najkrótszym pozostałym okresem do spłaty. Ekonomiści mówią nawet, o efekcie kuli śnieżnej w spłacaniu długów. Według tej teorii przy odpowiedniej motywacji każdy kolejny dług spłaca się szybciej. Najważniejsze, by dopasować swoją strategię do sytuacji osobistej, nie tylko materialnej, ale także rodzinnej oraz stylu życia.

Warto przy tej okazji podkreślić to, co podpowiada nam współczesna psychologia ekonomiczna – niestety z natury nie jesteśmy nadmiernie racjonalni, skłonni do liczenia, kalkulowania ryzyka itd. Ulegamy chwilowym nastrojom, działamy pod wpływem emocji, tworzymy iluzje, w które wierzymy. Nie ma w tym nic złego, dopóki świadomi tych okoliczności potrafimy nad nimi panować. Zacząć można od rozróżnienia pomiędzy tym, co sprawia nam przyjemność (chwilowy stan wywołany pozytywnymi okolicznościami), od satysfakcji jaką uzyskujemy odnosząc sukces w zmierzaniu się z osobistymi wyzwaniami. Spłacanie długów nigdy nie będzie samo w sobie przyjemne, co najwyżej daje chwilę ulgi, może być jednak dla nas źródłem ogromnej satysfakcji budującej poczucie własnej wartości .

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.