Komentarz walutowy – raporty ekonomiczne nie tak różowe

foto: flickr

Początek kwietnia na rynek upływa w niemal euforycznych nastrojach. Pretekstem do tego są w zasadzie dwie kwestie – poprawa a w danych z Chin oraz powrót tematu porozumienia handlowego Chiny-USA. Jednak kilka ostatnich publikacji makroekonomicznych bardzo rozczarowało.

Marcowa seria raportów o aktywności ekonomicznej w przemyśle i usługach w końcu przyniosła kilka pozytywów. Na pierwszym tle są Chiny, gdzie poprawie uległy wszystkie cztery indeksy. Szczególnie budująca jest poprawa w przemyśle, gdzie indeksy powróciły powyżej bariery 50 pkt. Spowolnienie w Chinach to jedno z głównych zagrożeń dla światowej gospodarki, a te dane mogą sugerować, że nawet względnie niewielkie wsparcie ze strony rządu stabilizuje gospodarkę – przynajmniej na razie. Drugim plusem jest sektor usług w strefie euro, który pokazał się z bardzo mocnej strony. Oznacza to, że problemy przemysłu jak na razie nie rozlewają się na całą gospodarkę. Jednak marcowa seria raportów to nie tylko pozytywy. Największym zmartwieniem jest oczywiście europejski przemysł, który jest już ewidentnie w recesji i teraz pojawia się pytanie – czy globalna gospodarka go z niej wyciągnie, czy inaczej – jest to przejaw globalnych problemów, które dopiero gdzie indziej się objawią. Po indeksach dla np., Czech, widać, że niemieckie raporty nie są przypadkowe. Zwalnia także amerykańska gospodarka. Choć tamtejsze indeksy ISM cały czas są na przyzwoitych poziomach (obydwa sektory powyżej 55 pkt.) tempo wzrostu jest już jednak zauważalnie niższe niż w 2018 roku. Oznacza to zapewne, iż efekt cięć podatkowych ustępuje, zaś wyższe stopy procentowe powoli dają o sobie znać. Zwalniająca w 2011 i 2015 roku amerykańska gospodarka oznaczała problemy także dla światowego wzrostu. Ogólnie, liczony przez nas globalny PMI wzrósł w marcu do 52,48 pkt. z …. 52,46 pkt. w lutym i 52,43 w styczniu, zatem tempo wzrostu utrzymuje się w okolicach 2,5-letniego minimum. Co więcej, raporty PMI są potwierdzane przez twarde dane. O ile słaby raport ADP o zatrudnieniu w USA mógł być wypadkiem przy pracy, o tyle kolejne koszmarne dane z niemieckiego przemysłu – tym razem spadek zamówień o 8,4% r/r, z pewnością nie są przypadkowe.

Inwestorzy zatem mają o czym myśleć i będą mieć na to trochę czasu, gdyż ważniejsze dane makro poznamy dopiero jutro (przede wszystkim raport z amerykańskiego rynku pracy). Dziś w centrum uwagi będą minutes EBC – inwestorzy poznają być może więcej szczegółów odnośnie programu TLTRO, ale będą się też doszukiwać możliwości dalszego luzowania. Czwartkowy handel zaczyna się od umocnienia dolara, a to nie pomaga rynkom wschodzącym. O 8:55 euro kosztuje 4,2936 złotego, dolar 3,8202 złotego, frank 3,8286 złotego, zaś funt 5,0382 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA
Główny Ekonomista XTB

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*