Komentarz walutowy – dolar odrabia straty

Wtorek 3,66, dziś już 3,75 – cena dolara gwałtownie wzrosła w ciągu ostatnich dwóch dni. To zapewne tylko korekta, ale pokazuje ona, że nie tak łatwo uzyskać korzyść z dodatkowego luzowania monetarnego.

We wtorek pisałem o tym, że Europa ma problem i wygląda na to, że EBC się obudził. W poniedziałek kurs pary EURUSD  przekroczył na moment poziom 1,20 podczas gdy opublikowano fatalne dane, pokazujące spadek cen w ujęciu rocznym w strefie euro. W tej sytuacji umocnienie waluty jest ostatnią rzeczą, której strefa euro potrzebuje. Niestety, nie wynikało ono ze świetlanych perspektyw dla europejskiej gospodarki, a przede wszystkim z polityki Fed, który zmieniając cel inflacyjny, przyczynia się do osłabienia dolara. Tym samym, jak zaznaczałem, Fed eksportuje swoją szaleńczą (ponieważ na razie jedynym namacalnym efektem jest bańka spekulacyjna na Wall Street) politykę. EBC musi zareagować i jego przedstawiciele to zauważyli. Na razie zasugerowano, że na posiedzeniu w przyszłym tygodniu obniżona zostanie projekcja inflacji, ale wiadomo, że to jest zwykle podstawą do wykonania kolejnych ruchów. Problem w tym, że EBC był pod ścianą jeszcze przed pandemią. Już teraz skupuje ogromne ilości aktywów oraz utrzymuje głęboko ujemne stopy procentowe. Dalsze luzowanie niewiele da w walce o wyższą inflację, poza przepychankami z Fed mającymi wpływ na kurs. To z kolei sprawia, że pomimo przełamania ważnych technicznie poziomów i pomimo kolejnych rekordów na Wall Street (co zwykle złotemu bardzo sprzyjało) polska waluta nie umacnia się – w ostatnich dniach wręcz zauważalnie traci.

W tym tygodniu publikowana jest spora ilość danych, jednak na razie rynki przechodzą obok nich dość obojętnie. Opublikowany wczoraj raport ADP ponownie okazał się sporo gorszy od oczekiwanego, pokazując powrót 428 tys. miejsc pracy (konsensus zakładał 950 tys.). Co prawda w ostatnich miesiącach raport NFP (jutro, 14:30) okazywał się lepszy niż sugerował ADP, to jednak dalsze atomowe wzrosty na Wall Street w dniu publikacji takich danych najlepiej pokazują obecny obraz rynku (i przekonanie, że być może to nawet lepiej, bo Fed będzie mieć pretekst do dostarczania jeszcze większej ilości pieniądza na rynek).

Dzisiejszy kalendarz zdominowany jest indeksami dla sektorów usług, przy czym w Europie będą to jedynie finalne odczyty sierpniowych indeksów, zaś w USA indeks ISM opublikowany zostanie o 16:00. O 9:50 dolar kosztuje 3,7431 złotego, euro 4,4218 złotego, frank 4,1044 złotego, zaś funt 4,9765 złotego.

(dr Przemysław Kwiecień – XTB)

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.