Inwestycje rozczarowują, inflacja zaskakuje

foto: pixabay

Pierwsze godziny nowego miesiąca przynoszą względnie spokojny handel na rynku walutowym, w tym na polskim złotym. Krajowa waluta najmocniej zyskuje względem brytyjskiego funta, znacznie mniej do franka i euro. W trakcie weekendu spora uwaga została poświęcona sytuacji we Włoszech oraz dalszym rozwojem sytuacji w związku z Brexitem. W piątek GUS podał szczegółowe dane odnośnie do wzrostu gospodarczego za drugi kwartał oraz wstępną publikację inflacji za sierpień.

Jeśli chodzi o dynamikę wzrostu gospodarczego w drugim kwartale roku, w zasadzie nie mamy się do czego przyczepić. Dziury w całym można jednak szukać w strukturze wzrostu, który w minionym kwartale osiągnięty został przede wszystkim przez konsumpcję, podczas gdy największe rozczarowanie nadeszło ze strony nakładów brutto na środki trwałe. Wzrost 5,1% (w cenach stałych, nieskorygowany o czynniki sezonowe) został po raz kolejny budowany przede wszystkim przez wydatki konsumpcyjne, które dodały aż 3,7 pkt. proc., co było najwyższą kontrybucją od czwartego kwartału 2008 roku. Patrząc na bieżącą sytuację na rynku pracy, nastroje konsumentów czy koniunkturę na świecie można podejrzewać, że konsumpcja pozostanie mocna w ciągu kolejnych kwartałów. Niemniej jednak tego samego nie możemy powiedzieć o inwestycjach, które rozczarowały, rosnąc zaledwie o 4,5% w ujęciu rocznym, po zwyżce na poziomie 8,1% w pierwszym kwartale. Dane te są tym bardziej słabe, gdy porównamy je z dynamiką wzrostu nakładów inwestycyjnych przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 50 pracowników. Te w analogicznym okresie wzrosły aż o 13,9%. Z drugiej strony wzrost inwestycji najprawdopodobniej po raz kolejny sterowany był przez sektor samorządowy. Takie wnioski można wyciągnąć patrząc na dane o wykonaniu budżetu, wskazujące na solidne wzrosty wydatków majątkowych we wszystkich trzech miesiącach kwartału. W tym miejscu nie można zapominać również o kalendarzu wyborczym, który ewidentnie oddziaływał pozytywnie na inwestycje publiczne w drugim kwartale. Nie jest wykluczone, że wysoka ich dynamika będzie jeszcze utrzymana w trzecim kwartale, niemniej jednak bez zrywu w inwestycjach prywatnych nie mamy co liczyć na poprawienie wyniku z pierwszego kwartału (8,1%). Dla formalności dodajmy, że inwestycje dodały 0,7 pkt. proc. do wzrostu, zaś ich stopa pozostała na bardzo niskim poziomie 17,7%. Jeśli chodzi o inne składowe, na plus mógł zaskoczyć eksport, którego dynamika wyniosła 6,9%, co skutkowało dodatnią kontrybucją eksportu netto do wzrostu na poziomie 0,5 pkt. proc. Dane te sugerują, że po mocnym spadku w pierwszym kwartale popyt zewnętrzny unormował się pomimo zagrożeń związanych z wojnami handlowymi. Zgodnie z przewidywaniami kontrybucja zapasów wyraźnie zmalała i po dodaniu 1,9 pkt. proc. w pierwszym kwartale, w drugim kwartale wyniosła ona tylko 0,2 pkt. proc. Oprócz danych na temat wzrostu gospodarczego warto również odnotować wstępny odczyt inflacji za sierpień, gdzie wskaźnik CPI pozostał na poziomie 2%. Wielkość ta nie spadła pomimo faktu, że kontrybucja kategorii żywności i napojów bezalkoholowych nieco się zmniejszyła. Jeszcze większy spadek kontrybucji, do rocznej dynamiki wzrostu wskaźnika CPI, nadszedł ze strony paliw do transportu prywatnego, którego wkład w sierpniu zmalał do 0,78 z 0.91 pkt. proc. Implikuje to, że wskaźnika inflacji bazowej w sierpniu mógł wzrosnąć z 0,6% do 0,7-0,8%.

Poza wydarzeniami z Polski warto odnotować brak osiągnięcia porozumienia NAFTA w piątek. Ponadto agencja ratingowa Fitch zredukowała perspektywę oceny kredytowej dla Włoch do negatywnej ze stabilnej, utrzymując rating na poziomie BBB. Głównymi czynnikami za takim ruchem były obawy odnośnie do budżetu na przyszły rok fiskalny. Tymczasem Giovanni Tria, włoski minister finansów i gospodarki, starał się uspokoić inwestorów sugerując, że włoski budżet okaże się swego rodzaju ukojeniem ich obaw, kiedy tylko zostanie przedstawiony. Wskazał również, że kraj będzie respektował ograniczenia w kwestii wydatków fiskalnych na poziomie 3% PKB. Słowa te wydają się znajdować aprobatę wśród inwestorów, gdyż o poranku rentowności włoskich obligacji skarbowych spadają o kilka punktów bazowych. Wskażmy również, że słabość funta o poranku wynika z faktu, że Michel Barnier wyraził sprzeciw propozycjom Theresy May w kwestii przyszłej polityki handlowej sugerując, że europejscy producenci aut mogą używać mniejszej ilości części wyprodukowanych w Wielkiej Brytanii.

Poniedziałkowy kalendarz makroekonomiczny skupia się przede wszystkim na finalnych odczytach PMI za sierpień. O poranku poznaliśmy już indeks dla polskiego przemysłu, który spadł do 51,4 z 52,9. W dalszej części tygodnia czeka nas między innymi posiedzenie RPP oraz centralnego banku Kanady (środa) i raport z amerykańskiego rynku pracy (piątek). O godzinie 9:18 za dolara należało zapłacić 3,7054 złotego, za euro 4,2970 złotego, za funta 4,7843 złotego i za franka 3,8207 złotego.

Arkadiusz Balcerowski
Makler Papierów Wartościowych
Analityk Rynków Finansowych XTB
arkadiusz.balcerowski@xtb.com

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*