Indeks S&P 500 nadal pod ważnym oporem technicznym

foto: pixabay

W USA w poniedziałek wpływ na zachowanie rynków mogły mieć przeniesione z weekendu informacje płynące z Chin. Minusem było to, że po rozmowach USA – Chiny, Chiny zapowiedziały, że wszelkie ustalenia zostaną anulowane, jeśli USA naprawdę nałożą cła na chińskie produkty. Plusem było to, że Chiny zapowiedziały obniżenie ceł na 1500 importowanych produktów.

W USA opublikowany został raport o kwietniowych zamówieniach w przemyśle. Dowiedzieliśmy się, że zamówienia spadły o 0,8% m/m (oczekiwano spadku o 0,5%). Raport miał znikomy wpływ na zachowanie rynków, mimo że był bardzo słaby.

Wall Street w poniedziałek kompletnie zlekceważyła zagrożenia związane z globalnym handlem zagranicznym. Najwyraźniej gracze zakładają, że wojna handlowa zakończy się na etapie potyczek. Wzrosty indeksów ciągle tłumaczono dobrymi danymi z rynku pracy, co jest bardzo śmiesznym tłumaczeniem, bo silny rynek pracy gwarantuje więcej podwyżek stóp, a to dla Wall Street korzystne nie będzie.

Z rynkami się jednak nie dyskutuje, a na Wall Street zdecydowanie przeważa obóz byków. Co prawda zwyżki indeksów duże nie były – S&P 500 zyskał 0,45%, ale NASDAQ testował poziom szczytu wszech czasów i w cenach zamknięcia taki rekord ustanowił. Indeks S&P 500 nie przełamał oporu na poziomie 2.750 pkt., ale jeśli Donald Trump nie nabierze ochoty na kontynuację wojny handlowej to indeksy będą nadal rosły, a powiedzenie „w maju sprzedaj i uciekaj” tym razem się nie sprawdzi.

GPW w poniedziałek rozpoczęła sesję od jednoprocentowego wzrostu WIG20. Jak pisałem w poniedziałek rano – rynek był na rozdrożu. Kontynuacja zwyżki, a najlepiej przełamanie poziomu 2.215 pkt., anulowałoby sygnał sprzedaży. Nic dziwnego, że indeks ustabilizował się w okolicach tego poziomu. Spadał jednak MWIG40.

Po południu WIG20 zaczął rosnąć dalej mimo tego, że indeksy na innych giełdach osuwały się. Długo to nie trwało – indeks powoli ruszył na południe, ale szybko zawrócił odzwierciedlając zachowanie innych indeksów europejskich i kontraktów amerykańskich.

Nic sensownego z tych robaczkowych ruchów nie wynikło. Końcówka sesji była nawet dość słaba, ale WIG20 ocalił zwyżkę o 0,91%. MWIG40 zakończył dzień spadkiem o 0,08%, czyli praktycznie neutralnie. Minusem było to, że obrót był relatywnie nieduży, a przede wszystkim to, że WIG20 nie wrócił nad opór na poziomie 2.215 pkt.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Dom Inwestycyjny Xelion

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.