Ekspert: Jest ratunek dla tysięcy frankowiczów

foto: serwis agencyjny MondayNews™

Realnym zagrożeniem jest opracowanie projektu ustawy regulującej kwestie kredytów walutowych w sposób korzystny dla banków, co według części ekspertów, może się wkrótce wydarzyć. Jednak prawnicy podpowiadają, że teraz jest dobry moment na złożenie pozwu w kwestii wyeliminowania z umowy tzw. klauzul indeksacyjnych. To w zasadzie spowoduje przewalutowanie długu na złotówki po kursie z dnia jego wypłaty. W praktyce też widać, że sądy podzielają ten punkt widzenia. Ale jeśli zmienią się przepisy, ta droga może zostać całkowicie zamknięta. Adwokat Jakub Bartosiak zastrzega, że trzeba działać szybko, bo w Polsce postępowania sądowe często są długotrwałe. Zupełnie innym, alternatywnym rozwiązaniem jest zaprzestanie płacenia rat i czekanie, aż kredytodawca sam założy sprawę. Instytucje finansowe często popełniają przy tym różnego rodzaju błędy, dlatego finalnie taka taktyka może się opłacić.

O co walczyć?

Przykładem niezwykle korzystnej zmiany dla banków jest skrócenie okresu przedawnienia roszczeń z 10 do 6 lat. Zostało to już przewidziane w ustawie, która wejdzie w życie 9 lipca br. Dla konsumenta takie przepisy będą oznaczały, że kwota nadpłaty, jaką można żądać od kredytodawcy, znacząco się zmniejszy. Frankowicze muszą więc bardzo spieszyć się z dochodzeniem swoich praw w sądzie. Tymczasem instytucje finansowe mogą oczekiwać kolejnych, opłacalnych dla nich zmian. Zdaniem wielu ekspertów, mają one odpowiednie zasoby do tego, żeby realnie wpływać na procesy legislacyjne.

– Wysoce niekorzystne dla kredytobiorców byłoby również wprowadzenie zbiorczego przewalutowania wszystkich kredytów walutowych wg określonej stawki, np. po kursie średnim NBP z dnia wejścia w życie ewentualnej ustawy. Oczywiście nie ma jeszcze oficjalnego projektu dokumentu, zawierającego taki zapis. Natomiast zagrożenie jest jak najbardziej realne. Co pewien czas w mediach pojawiają się informacje dotyczące całościowego uregulowania kwestii frankowych. I to tylko kwestia czasu, kiedy banki zyskają zadowalające je rozwiązanie – ostrzega adwokat Jakub Bartosiak z Kancelarii Michrowski Bartosiak Family Office.

O korzystnych warunkach dla frankowiczów moglibyśmy mówić, gdyby na podstawie przyszłej ustawy dochodziło do przewalutowania kredytów po kursie 25-30% niższym, niż obecny, a nadal wyższym od tego z dnia umowy. Przyjęcie takiego rozwiązania oznaczałoby duże korzyści na rzecz kredytobiorców, przy jednoczesnym zapewnieniu godziwego zysku po stronie banku. Ale lepiej na to nie liczyć. Obecnie sądy często wydają orzeczenia przychylne kredytobiorcom. Podzielają ich punkt widzenia, potwierdzany m.in. w istotnych poglądach Rzecznika Finansowego.

– Jeżeli zostaną przyjęte przepisy, regulujące wszystkie kredyty walutowe, to pozwy będą oddalane, bo nie będzie już do nich żadnych podstaw. I jeśli zostanie opracowana kolejna niekorzystna dla kredytobiorców regulacja, to przed jej wprowadzeniem można spodziewać się lawiny procesów. To będzie ostatnia deska ratunku dla frankowiczów. Teraz jeszcze mogą żądać uznania znajdujących się w umowach klauzul indeksacyjnych za bezskuteczne. Powoduje to, że realna kwota kredytu jest wyrażona w złotych i w tej walucie spłacana – wyjaśnia mec. Bartosiak.

Wskazany pośpiech

Warto już teraz zacząć myśleć o złożeniu pozwu o wyeliminowanie z umowy kredytowej klauzul indeksacyjnych. Przygotowanie go, skompletowanie wszystkich dokumentów i dokonanie wyliczeń kwoty dochodzonego roszczenia to kwestia co najmniej kilku miesięcy. A to dopiero początek długiej drogi sądowej. W Polsce okres postępowania w I instancji trwa ok. 2 lat, a w II – od 6 miesięcy do 2 lat. Wpływa na to przede wszystkim obciążenie sądów sprawami.

– Źródłem problemu są braki kadrowe dotyczące zarówno sędziów, asystentów, jak i pracowników sekretariatów. Sprawy kredytowe trafiają do kilku sądów, przede wszystkim w Warszawie. A tym brakuje zasobów, by sprawnie prowadzić postępowania. W stolicy zarówno wydziały odwoławcze Sądu Okręgowego, jak i Sąd Apelacyjny są dość poważnie obłożone sprawami. Dla przykładu, od kwietnia ub. roku czekam na wyznaczenie terminu rozprawy apelacyjnej. Dlatego nie ma co zwlekać z wnoszeniem pozwów – przekonuje Jakub Bartosiak.

Dosyć często postępowania wydłuża też kilkumiesięczny czas oczekiwania na opinie biegłych, wyliczających nadpłacone kwoty na potrzeby procesu. Są oni powoływani, gdy bank kwestionuje jakiekolwiek roszczenia frankowicza. I do takich sytuacji dochodzi nagminnie. Jedyne, co może zrobić kredytobiorca, aby przyspieszyć sprawę, to precyzyjnie przygotować wszystkie dokumenty, w tym m.in. każdy załącznik do umowy. Powinien też sprawdzić, czy od czasu jej podpisania kredytodawca nie zmienił np. swojej siedziby lub struktury z powodu fuzji. Wszelkie dane muszą być zgodne ze stanem faktycznym, jak choćby nr KRS. W przeciwnym razie, dochodzi dodatkowy czas, potrzebny na uzupełnienie nawet najmniejszych braków czy niejasności.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.