Donald Trump zwiększył popyt na bezpieczną przystań

W czwartek środowe zachowanie Wall Street dawało szanse na zaatakowanie przez indeks S&P 500 oporu na poziomie 2.750 pkt. Odległość do tego poziomu była niewielka. Wszystko kręciło się w czwartek znowu wokół działań prezydenta Trumpa.

Kolejne działania prezydenta niekoniecznie mogły się spodobać Azjatom i nawet (w mniejszym stopniu) Europejczykom – stąd słabość XETRA DAX, ale Amerykanów mogły zadowalać. Chodzi o to, że w środę Trump polecił swojemu sekretarzowi ds. handlu rozważenie wszczęcia postępowania mającego na celu ocenę wpływu importu samochodów na bezpieczeństwo narodowe (sic!). Odczytano to zostało jako przygotowanie do nałożenia ceł na import, co szczególnie mocno uderzyłoby w azjatyckich producentów (mniej w europejskich).

W czwartek prezydent rzucił kolejny polityczny granat odwołując spotkanie z Kim Dzong Unem, liderem Korei Północnej (miało się odbyć 12.06). Politolodzy wcale się nie zdziwili, że do tego doszło. Teoretycznie poszło o to, że przedstawiciel rządu Korei nazwał wiceprezydenta Mike’a Pence’a „głupkiem”, ale zaczął tę bardzo niedyplomatyczną wymianę sam Pence mówiąc o rozwiązaniu libijskim dla Korei. Trudno się dziwić rządzącym Koreą Północną, jeśli pamięta się o tym, co spotkało Muammara Kadafiego…

Prawda jest taka, że Donald Trump szedł prosto w koreańską pułapkę, bo Kim Dzong Un z całą pewnością nie zrezygnuje z broni atomowej, a z tego wniosek, że cały ten szczyt zakończyłby się widowiskowym fiaskiem. USA nie miały żadnego planu B, o czym ostrzegało wielu ekspertów. Tak więc odwołanie szczytu jest po prostu powrotem do sytuacji normalnej a nie bajkowej.

Wall Street na początku sesji przykucnęła po słowach Donalda Trumpa mówiącego o odwołaniu szczytu z liderem Korei Północnej. Indeksy straciły ponad pół procent, ale bardzo szybko rynek się uspokoił. Plusem było, że odwołanie szczytu zwiększyło (chwilowo) popyt na bezpieczną przystań, dzięki czemu rentowności 10. letnich obligacji USA spadły poniżej kluczowego poziomu 3%. Nieco stracił dolar, co też było niewielkich plusem.

Indeks ruszyły na północ w drugiej części sesji indeks S&P 500 trzymał się tuż pod poziomem neutralnym, a NASDAQ tuż nad nim. Czekano na końcową rozgrywkę. Jej po prostu nie było. Indeksy kosmetycznie spadły (S&P 500 stracił 0,2%). Wall Street nie przejęła się kolejną woltą prezydenta. To nadal jest sygnał silnego rynku.

GPW w czwartek rozpoczęła sesję bardzo spokojnie, ale po kwadransie popyt uderzył i podniósł WIG20 o 1,5 procent. Pozostawało tylko zastanawiać się, czy to jest zaproszenie do poważniejszej korekty, czy może podbicie indeksów w celu sprzedawania z wyższych poziomów.

Osuwanie się indeksu po tym początkowym wybiciu rodziło podejrzenie, że prawdziwa jest druga teza. Po pobudce w USA WIG20 testował już linię poziomu neutralnego ( i zarazem wsparcie na poziomie 2.200 pkt.). Podobnie zachowywał się MWIG40. Po tym teście WIG20 zaczął znowu rosnąć w kontrze do osuwających się indeksów na innych giełdach.

Zanosiło się na całkiem przekonujące obronienie wsparcia, ale do gry wszedł Donald Trump z odwołaniem szczytu z Koreą Północną, co doprowadziło do spadku indeksów w Europie i na początku sesji w USA. Przez to właśnie WIG20 zyskał jedynie 0,18%. Plusem było to, że ocalało wsparcie, MWIG40 zyskał nawet 0,74%, ale to nie wymazało sygnału sprzedaży.

Tak jak pisałem w części amerykańskiej, sytuacja po zerwaniu szczytu USA-Korea Północna nie będzie miało trwałego wpływu na zachowanie rynków. Widać to było zresztą już wczoraj na Wall Street. Z tego wniosek, że dzisiaj WIG20 ma drugą szansę na wyraźne odbicie od ważnego wsparcia technicznego.

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Dom Inwestycyjny Xelion

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*