Czy totalna wojna handlowa zagości na rynkach?

Ewolucja sytuacji wokół wojen celnych będzie głównym tematem dla rynków finansowych. Interesującym będzie, czy inne kraje (w tym głównie Chiny) przejdą do bezpośredniego odwetu za cła nałożone przez USA. Prezydent Trump pozostaje niewiadomą także w kontekście roszad personalnych na najwyższym szczeblu w Białym Domu.

Ryzyko totalnej wojny handlowej jest niskie i jej wartościowe przełożenie na zaburzenia w wymianie międzynarodowej dóbr i usług będzie niewielkie. Ale ryzykiem w krótkim terminie wciąż pozostaje, czy temat ten znowu nie stanie się głównym generatorem emocji i będzie potęgował odbiór słabszych odczytów danych i aktywności gospodarczej? Pokusa do ucinania pozycji jest duża związana z końcem kwartału jest duża. To działa na niekorzyść USD względem NOK, EUR i NZD, ale za to USD/JPY jest wyżej wraz z odreagowaniem spadków na giełdach. Dalej sądzę, że to jeszcze nie koniec niepokojów związanych z rynkiem wojny handlowej, choć nie jest to kwestia, która będzie trzymać rynki w garści bez przerwy. Podtrzymuję ostrożne podejście.

EUR/USD wciąż ma przestrzeń do wzrostów w kierunku zeszłomiesięcznych szczytów przy 1,2550 i z braku innych powodów rynek może chcieć przetestować techniczne bariery. USD/JPY jest napędzany odbiciem giełd, mimo że generalny trend jest spadkowy, więc tutaj bardziej realne jest wcześniejsze przebudzenie sprzedaży. CAD całe zło (gołębi BoC, ryzyko rozpadu NAFTA) ma już w cenach, a silny odczyt CPI oraz lepsze wieści z negocjacji handlowych Kanady z USA pomagają w odbiciu. GBP podobnie ma za sobą politykę i dane, brakuje jednak siły do kupna, ale pozostaję cierpliwy. Wreszcie brak turbulencji na rynkach zewnętrznych pozwala na spokojnie na rynku złotego, ale w mojej ocenie nowa rzeczywistość dla EUR/PLN jest powyżej 4,20.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*