Czego jeszcze nie wiemy?

foto: pixabay

Kluczowe informacje z ostatnich godzin mogące mieć wpływ na rynki:

 

  • USA / CHINY / RELACJE HANDLOWE: Agencja Reuters zacytowała anonimowego przedstawiciela amerykańskiej administracji, którego zdaniem nie jest pewne, czy uda się podpisać porozumienie „fazy pierwszej” podczas szczytu APEC w Chile w dniach 16-17 listopada. Dodał on, że „niektóre fragmenty umowy nie są jeszcze gotowe, chociaż widać postępy w rozmowach. Te informacje nieco przeceniły indeksy w Azji (korekta była widoczna też na chińskim parkiecie), ale kurs juana nawet nieco zyskał (USDCNH pozostaje przy 7,0550).

  • WIELKA BRYTANIA / BREXIT / WYBORY PARLAMENTARNE: Po tym jak lider Partii Pracy poparł wczoraj rano ideę przeprowadzenia przedterminowych wyborów parlamentarnych, wczorajsze ponowne głosowanie w Izbie Gmin nie było zaskoczeniem. Brytyjczycy pójdą do urn 12 grudnia. Kampania wyborcza, jaka za chwilę się rozpocznie może efektywnie zamrozić prace nad Brexitem. Funt nieco zyskał, gdyż inwestorzy uznali, że przynajmniej „wiedzą, na czym stoją”, choć teoretycznie wybory będą rodzić niepewność – zwłaszcza, kiedy okazałoby się, że sondaże nie będą tak dobre dla torysów, jak chciałyby to widzieć rynki.
  • AUSTRALIA / DANE: Dane nt. kwartalnej inflacji CPI były zgodne z oczekiwaniami (0,5 proc. k/k i 1,7 proc. r/r). AUD jest dzisiaj jedną z najsilniejszych walut, zaraz po szwajcarskim franku. Widać, że nie zaszkodziły mu plotki nt. amerykańsko-chińskiego porozumienia.

  • JAPONIA / DANE: Sprzedaż detaliczna we wrześniu wzrosła o 7,1 proc. m/m i 9,1 proc. r/r, znacznie przewyższając oczekiwania na poziomie 3,5 proc. m/m i 6,0 proc. r/r. To najwyższy wzrost od ponad 5 lat, chociaż mogło mieć to związek z faktem wprowadzenia wyższej stawki VAT od października. Dane nie miały większego wpływu na notowania jena.

OPINIA ANALITYKA:  Czego jeszcze nie wiemy?

Wieczorny komunikat FED nie powinien nadmiernie zaskoczyć. Trzecia w tym roku obniżka stóp procentowych o 25 p.b. jest niemalże pewna. Wszystko rozbije się, zatem o komunikat, który będzie jej towarzyszył, oraz to co powie podczas konferencji prasowej Jerome Powell. Dotychczasowa retoryka zakładała unikanie stwierdzenia, że mamy do czynienia z początkiem nowego cyklu, a raczej pozostajemy w ramach istniejącego, a cięcia stóp to jedynie „dostosowanie” do nowej sytuacji. Niemniej szef FED może spodziewać się dzisiaj trudnych pytań w kontekście ostatnich działań na rynku pieniężnym (interwencje na O/N repo, oraz zainicjowanie skupu bonów skarbowych w wysokości 60 mld USD miesięcznie). Nie wydaje się jednak, aby to było wystarczające, aby wyraźniej osłabić dolara. Jeżeli FED tradycyjnie nie da sygnałów, co do terminu kolejnej obniżki, to uwaga rynków przesunie się na publikacje danych makro. Im bardziej rozczarowujące będą dane, tym więcej szans na to, że może jednak termin grudniowy nie jest zupełnie skreślony. Pytanie jednak, czy dane będą fatalne? Wczoraj wprawdzie nieco rozczarował odczyt indeksu zaufania konsumentów Conference Board (głównie za sprawą pogorszenia się subindeksu przyszłych oczekiwań), a dzisiaj poznamy szacunki ADP dotyczące zatrudnienia, ale kluczowe będą dane nt. PKB za III kwartał (odpowiednio o godz. 13:15 i 13:30). Szacunki zakładają ADP na poziomie 120 tys. etatów, a dynamikę PKB na poziomie 1,7 proc. w ujęciu zanualizowanym. Niemniej większy wpływ będą mieć informacje, jakie poznamy w piątek (ISM dla przemysłu, oraz wyliczenia Departamentu Pracy).

Na wykresie koszyka dolara BOSSA USD widać, że na razie realizowany jest scenariusz słabszego dolara, a zeszłotygodniowe odbicie zostało zaklasyfikowane jako ruch powrotny.

Tematem do szczególnej uwagi pozostają relacje amerykańsko-chińskie. Wczoraj zwracałem uwagę, aby nie kupować nadmiernie PR-u, jaki serwuje nam otoczenie Donalda Trumpa, a zadać sobie pytanie o to, czy strony są realnie gotowe na kolejne ustępstwa – bo sprawa rozbija się przecież o to, że Chiny chcą uzyskać przy okazji listopadowego porozumienia więcej, niż zostało to wynegocjowane w połowie października. Można się zastanowić, jak należy rozumieć sytuację w której anonimowy urzędnik wyższego szczebla otwarcie mówi, że scenariusz parafowania umowy na szczycie APEC może być zagrożony, gdyż nie dopracowano całego tekstu umowy. Taki kontrolowany przeciek to tylko dowód na to, że Amerykanie będą oczekiwać czegoś więcej od Chińczyków, jeżeli ta umowa „pierwszej fazy” ma być podpisana.

Papierkiem lakmusowym w takiej sytuacji są notowania USDCNH (dolara do juana offshore).Na razie krótkoterminowa linia trendu spadkowego po raz kolejny zdała egzamin, ale bądźmy czujni…

Sporządził:

Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*