Czas kupić ostatnie prezenty…

W takim okresie jak teraz zmienność gaśnie i to jest naturalne. Na rynku widać głównie przepływy związane z domykaniem pozycji przed końcem roku, o ile nie pojawią się informacje nie „cierpiące zwłoki”, czyli wymagające szybkiej reakcji. Tak w ostatnich dniach było chociażby na rynku funta, który skorygował wcześniejsze umocnienie bazujące na optymizmie wokół wygranej Partii Konserwatywnej.

Czy, zatem coś istotnego może wydarzyć się w ostatniej dekadzie grudnia? Raczej nie. Istotność publikowanych w kalendarzu danych również będzie niska. Teoretycznie informacje z USA dotyczące dynamiki zamówień na dobra trwałego użytku cechowały się historycznie większą zmiennością, ale obecnie, kiedy FED w zasadzie rozdał karty na przyszły rok (w temacie perspektyw polityki monetarnej), to ich ważność będzie niska. Zresztą, ta publikacja wypadnie 24 grudnia… Chyba najwięcej „emocji” przyciągną publikowane w nocy z 30 na 31 grudnia dane nt. indeksów PMI w Chinach liczonych przez rządowych statystyków. Zresztą w temacie Chin. Czy wczorajsze słowa Sekretarza Skarbu Stevena Mnuchina o tym, że nie będzie renegocjacji umowy handlowej fazy pierwszej, która jest już przygotowana i wymaga tylko formalizacji wiążą się z jakimś ryzykiem, które może zaistnieć w styczniu? Trudno to jednoznacznie określić, ale zacznie ono się układać asymetrycznie. Rynek nie dostanie wartości dodanej po formalnym zatwierdzeniu umowy, a raczej zaczną pojawiać się pytania o szczegóły, w tym to ile spraw zostało przesuniętych do tzw. fazy drugiej i jakie mechanizmy kontroli wobec Chin, zapisali sobie Amerykanie.

Sporządził:

Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.