Co wpływa na wzrost cen energii w Polsce?

foto: Miguel Á. Padriñán

Ceny energii i gazów dla odbiorców końcowych w Polsce są regulowane taryfami – więc nie można przekładać rekordowych cen z giełdy na to, co będziemy widzieć na rachunkach. Zależą one od decyzji Urzędu Regulacji Energetyki o taryfach na energię elektryczną i gaz ziemny. Te będą musiały oczywiście wzrosnąć, ale nie jeden do jeden. Tak gwałtownie rosnące ceny energii mogą zgasić wzrost i zaprószyć kryzys z poważnymi konsekwencjami politycznymi dla tego, kto będzie akurat u władzy. Jeżeli ceny energii w Polsce nie zaczną spadać – to może okazać się, że biznes będzie stąd uciekał – a są już pierwsze zwiastuny tego trendu. Już teraz Polska ma najwyższe ceny energii spośród krajów Unii Europejskiej. Ceny nie będą spadać, jeżeli Polska nie postawi na bardziej niskoemisyjne i zero emisyjne źródła energii.

– Coraz częściej słyszymy o podwyżkach – od kilkunastu procent w cenach gazu, do kilkudziesięciu procent jeżeli chodzi o ceny energii. Pojawiła się nawet liczba 40% podwyżki rachunku za energię elektryczną. Nie jest ona jednak pewna, ponieważ po pierwsze najubożsi dostaną wsparcie od Ministerstwa Klimatu i Środowiska – które już przygotowuje stosowny mechanizm rekompensat, tym razem tylko dla uboższych, a nie dla całego rynku – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. – Dodatkowo regulator także może wziąć pod uwagę różne czynniki i nie akceptować dużej podwyżki, o którą wnoszą spółki elektroenergetyczne. Gdyby zależało to od rynku, mielibyśmy przez kilka kolejnych lat podwyżki o nawet kilkadziesiąt procent za cenę energii w Polsce. Nie mamy atomu. Mamy za mało OZE, więc wytwarzamy energię z paliw kopalnych i płacimy ogromne kary w postaci opłat za emisje CO2. Pozostanie to niezmienne nawet w sytuacji, gdybyśmy opuścili Unię Europejską. Natomiast jeżeli chodzi o rynek gazu – to mamy znowu wąskie gardło w zimie wynikające z faktu, że różne ograniczenia powodują rekordowe ceny, ale już wiosną powinniśmy poczuć ulgę. Nie będzie problemów z bezpieczeństwem dostaw, bo nasze magazyny są zapełnione w około 90% – a wszystko dzięki stosownym regulacjom, które uzupełniają rynek. W tym przypadku niewidzialna ręka rynku nie wystarczy, aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne – tłumaczy Jakóbik.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.