Chiny chcą być walutową potęgą. Co to oznacza dla polskich firm?

foto: pixabay

Autor: Adam Stosio, dyrektor zarządzający Ebury Polska

Chiny chcą być walutową potęgą. Co to oznacza dla polskich firm?

Udział chińskiej waluty w globalnych rozliczeniach – obecnie wynoszący około 2,5% – systematycznie rośnie, jednak wciąż nie odzwierciedla potęgi gospodarczo-finansowej Chin. Ale to już tylko kwestia czasu, gdyż internacjonalizacja juana gwałtownie przyspieszyła. Nie ma wątpliwości, że będzie to miało olbrzymi wpływ również na polskich importerów i eksporterów.

Chiny są światową potęgą gospodarczą. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) pod względem nominalnego PKB wyrażonego w dolarach amerykańskich plasują się na drugim miejscu, tuż za USA, a ośrodki analityczne zasypują nas kolejnymi symulacjami, kiedy Państwo Środka stanie się największą gospodarką świata.

Z ponad 18-proc. udziałem Chin w światowym PKB kontrastuje relatywnie niewielkie znaczenie chińskiej waluty. Z danych SWIFT wynika, że w juanie (CNY, renminbi) dokonuje się obecnie ok. 2,5 proc. globalnych płatności.

Największą uwagę przykuwa jednak nie tyle sam udział juana w rozliczeniach, co tempo wzrostu jego popularności. Jest on prawie o połowę (47 proc.) częściej wykorzystywany w płatnościach niż na koniec 2019 r., kiedy jego udział nie przekraczał 1,7 proc.

Dla porównania, według danych Bloomberga w juanach jest obecnie rozliczana już jedna piąta wymiany handlowej Chin. To dwa razy więcej niż dziesięć lat temu, chociaż w latach 2014–2016 w renminbi rozliczano już nawet 35% transakcji. Tym razem fundamenty dla skokowego wzrostu znaczenia juana są jednak znacznie mocniejsze niż wówczas.

Zmniejszenie roli dolara. To element wojny handlowej

Chińczycy od kilku lat z żelazną konsekwencją dążą do internacjonalizacji swojej waluty. Cel? Odebranie amerykańskiemu dolarowi palmy pierwszeństwa wśród walut rozliczeniowych w światowym handlu. Chociaż to proces rozłożony na długie lata, co jest charakterystyczne dla sposobu działania chińskich władz, to widać, że jest on konsekwentnie realizowany. Dowody?

Jednym z momentów przełomowych była końcówka 2015 roku, kiedy chiński juan został włączony przez MFW do prestiżowego koszyka tzw. rezerw walutowych – obok czterech innych głównych walut świata, czyli dolara, euro, jena i funta szterlinga. Z kolei w 2017 roku, po raz pierwszy w historii, Europejski Bank Centralny (bank centralny strefy euro) ulokował w chińskiej walucie część swoich rezerw pieniężnych.

Walutowa ofensywa Chińczyków zatacza coraz szersze kręgi. Chiny i Indonezja są już na ostatniej prostej, by jeszcze w tym roku zrezygnować z dolara we wzajemnych rozliczeniach handlowych i zastąpić go juanem oraz indonezyjską rupią. Jeżeli największy na świecie eksporter oraz jedna z kluczowych gospodarek w Azji Południowo-Wschodniej decydują się na taki krok, oznaczać to będzie początek prawdziwej rewolucji. Tym bardziej, że wcześniej Chiny zdążyły już podpisać podobne (choć ograniczone tylko do rynku surowców) umowy z Rosją i Iranem.

To jednak nie wszystko. Ciekawym zjawiskiem jest, że już nie tylko chińscy eksporterzy są zainteresowani rozliczeniami w juanie. Ten trend przenosi się również na tamtejszych importerów oraz na kluczowy dla Państwa Środka sektor gospodarki – surowce. Chiny jako tzw. fabryka świata pozostają ich największym importerem na świecie (wg danych ONZ posiadają 28 proc. w światowej produkcji towarów, na tle 17 proc. udziału USA czy 7 proc. i 6 proc. udziału odpowiednio Japonii i Niemiec).

Dotychczas zakup surowców przez Chiny był rozliczany niemal wyłącznie w dolarze. To się jednak zmienia. Brytyjsko-australijski koncern Rio Tinto, gracz numer dwa w globalnej branży wydobywczej, podał, że w ostatnich dwóch latach rozliczył już pierwsze transakcje w juanie. Podobnie brazylijska korporacja wydobywcza Vale, największy producent rudy żelaza i niklu na świecie. Można postawić tezę, że decyzje branżowych liderów szybko wpłyną na całą globalną branżę wydobywczą, ale i na cały łańcuch związanych z nią dostawców i odbiorców: dziesiątki tysięcy firm z całego świata.

Nie sposób nie zadać sobie pytania, czy i kiedy podobne informacje napłyną od polskiego giganta miedziowego – KGHM. Potwierdzenia nie znajdujemy na razie w komunikatach czy raportach koncernu, który informuje jedynie o rozliczeniach walutowych i zabezpieczeniach w dolarze. Niemniej warto mieć na uwadze, że tylko w pierwszym półroczu 2021 r. wartość sprzedaży miedzi z Polski do Chin wyniosła niemal 1,5 mld zł, a więc ponad 20 proc. całego naszego eksportu do Państwa Środka.

Źródło: GUS.

Banki centralne chcą mieć chińską walutę

Pierwsze sygnały od dużych polskich spółek (nie tylko z branży surowcowej) o przejściu na juana w rozliczeniach z pewnością przyspieszyłyby proces adaptacji tej waluty na polskim rynku. Ale katalizatorem zmian mogłyby być także ewentualne decyzje władz Narodowego Banku Polskiego w sprawie struktury rezerw walutowych. Włączenie do nich juana wcale nie jest wykluczone – postępująca internacjonalizacja chińskiej waluty już powoduje przetasowania w portfelach banków centralnych w skali całego globu.

Dodatkowo raport Global Public Investor 2021 podaje, że w ciągu najbliższych 2 lat aż 30% banków centralnych na świecie planuje zwiększyć udział juana w swoich rezerwach. Według danych MFW już teraz udział chińskiej waluty jest w nich najwyższy od 5 lat. Choć zdecydowanym liderem wciąż jest dolar, to jego udział jest najniższy od 25 lat.

Na razie NBP nie posiada juana w swoich rezerwach. Nie oznacza to jednak, że nie ma na niego ekspozycji. Obok ponad 50 proc. udziału dolara i 20 proc. euro wśród walut rezerwowych można znaleźć również dolara australijskiego (8 proc.) czy dolara nowozelandzkiego (3 proc.). A kurs tych dwóch walut jest ściśle powiązany z juanem, więc już dziś w praktyce zmiany kursu chińskiej waluty przekładają się na wartość aż ponad jednej dziesiątej polskich rezerw walutowych.

Udział walut w rezerwach walutowych NBP (na 31.12.2020 r.)

Źródło: NBP.

Rozliczenia w juanach to sposób na rozwój biznesu z Chinami

W rozliczeniach polskich przedsiębiorców z chińskimi od lat dominuje dolar, w którym dokonuje się ok. 85% płatności. Udział chińskiej waluty wynosi około 10 proc., ale – w obliczu błyskawicznie postępującej internacjonalizacji juana i zainteresowania tą walutą ze strony polskich importerów i eksporterów – jestem przekonany, że w ciągu kilkunastu lat wzrośnie on nawet do 50 proc.

Uważam też, że przejście na rozliczenia w renminbi będzie miało pozytywne przełożenie na biznes prowadzony przez rodzimych importerów i eksporterów. Dlaczego?

Powodów jest wiele, ale przytoczę najważniejsze. Po pierwsze, kurs złotego wobec juana jest stabilniejszy niż złotego do dolara – szczególnie w okresie rynkowych zawirowań (zarówno PLN, jak i CNY należą do walut rynków wschodzących). Po drugie, rozliczenia bez pośrednictwa dolara eliminują jedno z ryzyk walutowych ponoszonych przez obie strony transakcji. Po trzecie, polski przedsiębiorca może bez problemu zabezpieczyć kurs CNY/PLN i korzystać z jego stałego, zagwarantowanego poziomu nawet przez kolejne trzy lata.

Polscy importerzy nie zawsze mają świadomość, że rozliczania się z chińskim partnerem w dolarze jest obarczone dużym ryzykiem. Otóż nawet jeśli ceny towarów są ustalone w dolarze, to dostawcy z Chin muszą przeliczać otrzymane płatności na lokalną walutę z tytułu ponoszonych w niej kosztów. W razie spadku kursu USD/CNY niektóre chińskie firmy starają się przerzucić niekorzystną dla siebie różnicę na polskiego kontrahenta, renegocjując pierwotnie uzgodnione ceny. Przejście na płatności w juanie pozwala importerowi z Polski uniknąć tego bardzo istotnego ryzyka. Z kolei dla dostawcy z Chin kluczowym argumentem za przejściem na renminbi jest fakt, że rozliczenia w lokalnej walucie eliminują ryzyko walutowe z ich działalności i gwarantują uzyskanie założonej marży handlowej. Oczywiście chińscy dostawcy nie zawsze akceptują płatności w juanie – szczególnie gdy sami posiadają zadłużenie albo zobowiązania do zapłaty w twardej walucie – ale pomimo to warto negocjować.

Dla polskiego eksportera korzyścią z przejścia na rozliczenia w juanie jest przede wszystkim szansa na poprawę długoterminowych relacji z chińskim odbiorcą. Dla importerów z Chin pozyskanie twardych walut (np. dolarów), by opłacić fakturę za dostarczony towar, wiąże się z dodatkowymi kosztami. Chińskie firmy, zwłaszcza małe i średnie, mają również znikome możliwości, by zabezpieczać ryzyko walutowe. Umożliwienie im płatności w juanach całkowicie zdejmuje z nich to niebezpieczeństwo.

Jestem przekonany, że wraz z silną reorientacją Państwa Środka na rozliczenia w juanie z czasem także mniejsze i średnie firmy z tego kraju zaczną jeszcze chętniej niż dotychczas korzystać z lokalnej waluty. Skorzystają na tym polscy przedsiębiorcy, dla których rozliczenia w chińskiej walucie to nie tylko niższe ryzyko, ale i dobry sposób na rozwój relacji biznesowych z chińskimi kontrahentami.

Reklama

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.